Bezpłatny audyt i pomoc z dotacjami — umów rozmowę →
Wszystkie odcinki
Czyste Powietrze krok po kroku — od wniosku do wypłaty dotacji
Odcinek 2· 13:56

Czyste Powietrze krok po kroku — od wniosku do wypłaty dotacji

Odcinek 2 Eco Podcastu od Tokan Energy. Prowadzimy Cię krok po kroku przez cały program Czyste Powietrze: od przygotowania i sprawdzenia poziomu dofinansowania, przez złożenie wniosku w systemie GWD, ocenę funduszu (do 60 dni), realizację prac (likwidacja starego pieca, urządzenia z listy ZUM, do 24 miesięcy), aż po rozliczenie i wniosek o płatność. Wyjaśniamy też, czym jest prefinansowanie i dla kogo jest dostępne.

0:0013:56

Transkrypcja

Witamy w drugim odcinku Eko Podcastu od Tokan Energy. Dzisiaj przybliżymy wam temat dotacji z programu Czyste Powietrze. Wyobraźmy sobie na samym wstępie taką powiedzmy dość życiową sytuację. Inwestujemy w nowoczesny, niezwykle drogi system grzewczy.
No tak.
Przeżywamy długie tygodnie tego całego brudnego remontu, kucia ścian, kurzu. W końcu z ulgą siadamy w ciepłym salonie czekając na ten obiecany zwrot kosztów
od państwa i nagle nagle przychodzi oficjalne pismo z urzędu.
Dokładnie. I dowiadujemy się z niego, że nie dostaniemy ani jednego grosza, bo powiedzmy przeoczyliśmy jakiś mały detał na stronie internetowej, albo nasze nowe urządzenie nie miało odpowiedniego certyfikatu. Koszmar, prawda?
To jest niestety scenariusz, z którym wciąż mierzy się zbyt wielu inwestorów i powiedzmy to sobie otwarcie, to budzi potężne emocje. Ludzie inwestują często o szczędności życia, a z drugiej strony mamy procedury, które potrafią być bezlitosne.
Właśnie dlatego naszą misją na dzisiaj jest całkowite rozbrojenie tego mechanizmu.
Jasne.
Nie będziemy po prostu czytać regulaminów, bo to każdy może zrobić sam w domu. Chcemy wziąć te wszystkie wytyczne i ułożyć z nich jasną ścieżkę. Żadnego błądzenia we mgle, tylko konkrety od pomysłu po wypłatę pieniędzy na konto. Zgadza się?
Zdecydowanie tak. I od razu wprowadzimy tu jedną żelazną regułę.
O, mianowicie.
Nasza dzisiejsza analiza opiera się wyłącznie na oficjalnych, twardych faktach z dokumentacji programu. Tłumaczymy ten zawiły urzędowy język na ludzki, żeby proces był jasny dla każdego właściciela domu.
Świetnie. Zanim w ogóle pomyślimy o składaniu jakichkolwiek papierów, musimy wiedzieć, czy w ogóle mamy do tego prawo. Od tego musimy zacząć etap pierwszy, czyli przygotowanie.
Mhm, fundamenty.
Kto tak naprawdę może stanąć w kolejce po te środki z czystego powietrza?
Z pozoru to bardzo proste, ale mamy tu ważne warunki. O dotację wnioskuje właściciel lub współwłaściciel domu jednorodzinnego albo wydzielonego lokalu w takim budynku, o ile ma on własną księgę wieczystą.
Czyli sam meldunek nie wystarczy.
Nie, absolutnie. Trzeba być prawnym właścicielem. Co więcej, trzeba być tym właścicielem o co najmniej trzech lat przed złożeniem wniosku.
Czekaj, musimy się tu zatrzymać. To brzmi bardzo restrykcyjnie. A co w sytuacji, kiedy ktoś właśnie odziedziczył dom po papci?
No tak.
Wchodzi, a tam stary, dymiący kopciuch. Chce go od razu wymienić. I co, musi czekać trzy lata w dymie?
Spokojnie. Prawo na szczęście to przewidziało. W przypadku nabycia domu w drodze spadku ta zasada trzech lat po prostu nie obowiązuje. Można działać od razu.
Uff, to logiczne. A dlaczego w takim razie wprowadzono blokadę dla pozostałych?
To ma blokować tak zwanych flipperów. Chodzi o osoby, które kupowałyby tanie, stare domy, korzystały z dotacji państwowej i od razu odsprzedawały je z zyskiem.
Aha, rozumiem. Czyli program ma wspierać ludzi, którzy faktycznie chcą tam mieszkać.
Dokładnie tak.
Dobrze, skoro już wiemy, że możemy złożyć wniosek, przejdźmy do pieniędzy. Jak wyglądają poziomy dofinansowania zależnie od naszych dochodów?
Mamy trzy takie poziomy. Pierwszy, czyli podstawowy, pozwala uzyskać do 40% dotacji.
Dla kogo to jest?
dla osób, których roczny dochód np. z PIT-u nie przekracza 135 tys. zł.
Jasne. A wyższe poziomy?
Poziom podwyższony to do 70% zwrotu, no i jest też poziom najwyższy, gdzie dofinansowanie może pokryć do 100% kosztów.
Do 100% brzmi wspaniale, ale domyślam się, że jest tu jakiś haczyk.
To nie jest tak, że można sobie wybrać najdroższy sprzęt na rynku i państwo wszystko pokryje. maksymalne kwoty dotacji na konkretne urządzenia, a do tego trzeba bardzo mądrze zaplanować zakres pracy.
Właśnie, zaplanowanie prac to fundament. I tu wchodzi konieczność przeprowadzenia audytu energetycznego przy termomodernizacji, prawda?
Zgadza się. Bez audytu w ogóle nie powinniśmy zaczynać takich inwestycji.
I warto dodać, że na sam audyt też oddzielne dotacje. Zależnie od poziomu dofinansowania to jest 480 zł, 840 lub nawet 1200 zł.
Państwo zachęca do logicznego projektowania inwestycji zamiast robienia remontu na oślep.
Świetnie. To kończy nasz etap przygotowań. Mamy plan, wiemy ile możemy dostać. Przechodzimy do etapu drugiego, czyli samo złożenie wniosku. Jak przez to przebrnąć bez stresu?
Najwygodniejsza i najszybsza ścieżka to ścieżka elektroniczna.
Jasne, jak dzisiaj ze wszystkim.
Wchodzimy przez serwis gov.pl albo do systemu GWD, co rozwija się jako generator wniosków o dofinansowanie.
No brzmi to skomplikowanie.
Tylko tak brzmi. Wymaga to po prostu podpisania się profilem zaufanym lub podpisem elektronicznym.
Prawda. Czyli to jest mechanizm podobny do logowania się do banku albo na internetowe konto pacjenta.
Dokładnie tak samo.
A co z osobami, powiedzmy, z seniorami, dla których komputer i profil zaufany to czarna magia? Czy ta droga jest dla nich zamknięta?
Ależ skąd? Jest pełna alternatywa. Wniosek można wypełnić w tym systemie internetowym z czyjąś pomocą, np. wnuka, a potem po prostu go wydrukować.
I co dalej z takim wydrukiem?
Podpisujemy go odręcznie i zanosimy w formie papierowej do Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, czyli WFSiG, albo do odpowiedniej komórki w naszej gminie.
Czyli gmina też przyjmie nasze papiery? To bardzo ułatwia sprawę. Dobra, załóżmy, że wniosek poszedł. Mamy etap trzeci, mianowicie ocena wniosku i czas oczekiwania.
Ten najbardziej stresujący dla wielu etap.
No właśnie. Ile trzeba czekać i co się w ogóle dzieje po drugiej stronie urzędniczego biurka?
Urząd ma maksymalnie do 60 dni kalendarzowych od momentu wpływu wniosku na jego rozpatrzenie.
60 dni?
I co oni tam sprawdzają? Prowadzą ocenę formalną oraz merytoryczną? Patrzą, czy zgadzają się podpisy, załączniki, czy urządzenia spełniają warunki programu?
Rozumiem. Ale tu mam bardzo ważne pytanie.
Słucham?
Czy to jest taki twardy termin na zasadzie, że jeśli zapomniałem dołączyć jednego skanu Księgi Wieczystej, to cały proces zaczyna się od nowa, a mój wniosek ląduje w koszu na śmieci?
Wniosek nie ląduje w koszu, bez obaw. System przewiduje opcję uzupełnienia braków i urząd nas o to poprosi.
Uff.
Ale trzeba uważać, to wiesz, automatycznie wydłuża nam czas oceny o kolejne dni potrzebne urzędnikom na analizę tych nowych dokumentów, więc opójnia nam to rozpoczęcie całych prac. Dlatego naprawdę warto być precyzyjnym na samym starcie.
Jasne. Błędy nas nie dyskwalifikują, ale kradną czas. Etap trzeci za nami. Mamy decyzję pozytywną. Zaczynamy etap czwarty. Realizacja. Zaczyna się akcja na budowie.
Tak jest. Po zawarciu umowy zaczynamy pracę i od razu wchodzimy w żelazne ramy czasowe programu.
Mianowicie. Ile mamy na to czasu?
Całe przedsięwzięcie musi zostać zamknięte w ciągu 24 miesięcy od daty złożenia wniosku.
Dwa lata. Całkiem sporo.
Tak, ale uwaga, jeśli korzystamy z dotacji na częściową spłatę kredytu z banku, ten czas jest krótszy i wynosi tylko 18 miesięcy.
Okej, to istotna różnica. Dobra, wjeżdżają nowe urządzenia, pompa ciepła czy kocioł. Co z naszym starym piecem na węgiel?
To jest bezwzględny wymóg programu. Stare, nieefektywne źródło na paliwo stałe musi zostać trwale zlikwidowane.
Czyli żadnego zostawiania starego kopciucha w piwnicy jako, wiesz, awaryjnego zasilania?
Absolutnie nie ma o tym mowy. Jak urząd weryfikuje likwidację, musimy przedstawić dokument ze złomowania albo kartę przekazania odpadu z oficjalnego punktu.
Aha, czyli musimy mieć na to twardy papier. A w przypadku starych pieców kaflowych, których nie da się tak po prostu wynieść z salonu?
Wtedy potrzebujemy oficjalnego protokołu mistrza kominiarskiego, który stwierdza, że piec został odłączony. No i trzeba pamiętać o jeszcze jednej rzeczy dotyczącej nowego sprzętu. Nowe urządzenia grzewcze bezwzględnie muszą być fabrycznie nowe.
Zrozumiałem. Żadnych używek z zagranicy. A jeśli decydujemy się na pompę ciepła, to słyszałem, że weszły jakieś bardzo rygorystyczne listy, prawda to?
Tak, to jest kluczowa sprawa z ostatnich miesięcy. Mówimy o tzw. liście Zoom.
Czyli liście zielonych urządzeń i materiałów.
Dokładnie. Zwróćmy uwagę na ważną datę. W przypadku faktur wystawionych po czałszy od 14 czerwca 2024 roku, wszystkie pompy ciepła oraz wskazane kotły na pelet po prostu muszą się na tej liście znajdować.
Czyli urządzenie musi mieć status VIP, w cudzysłowiu mówiąc, żeby urząd oddał nam pieniądze.
Bez tego ani rusz. Jeśli sprzętu nie ma na liście, dotacji po prostu nie będzie.
Świetnie. To potężne zabezpieczenie przed urządzeniami, które tylko udają oszczędne. Przechodzimy do etapu piątego. Remont skończony, kurz opadł. Teraz rozliczenie, czyli jak zamienić te segregatory faktur na gotówkę na koncie.
To jest moment, kiedy składamy tzw. wniosek o płatność. Dołączamy wspomniane faktury, potwierdzenia likwidacji pieca, protokoły od wykonawców. Ważne jest to, że rozliczenie można zrobić jednorazowo w całości na sam koniec, albo można je podzielić na części i składać mniejsze wnioski o płatność w trakcie prac.
Oto bardzo elastyczne podejście. Ale wyłapałem tu pewien haczyk, kiedy sprawdzałem wcześniej te procedury.
Jaki haczyk?
Powiedzmy, że kupuję ten nowoczesny sprzęt za 12 300 brutto. Płacę tyle w hurtowni z własnego portfela. Od jakiej kwoty urząd wylicza mi mój procent dotacji?
No i tu faktycznie wielu inwestorów się zaskakuje. Urząd stanowczo kraktuje podatek VAT jako koszt niekwalifikowany.
Czyli procenty liczymy tylko od kwoty netto.
Dokładnie tak. Oznacza to, że wszelkie dofinansowanie liczy się od ceny netto urządzenia. Wad w całości pokrywamy my, z naszej kieszeni.
Orety to niesamowicie ważna informacja przy planowaniu domowego budżetu. Trzeba to brać pod uwagę, żeby potem nie brakło nam tych tysięcy złotych na wykończenie.
Zgadza się. Nie można o tym zapominać.
A co w sytuacji, tu wchodzimy w szósty ostatni etap. Co z ludźmi, którzy łapią się na te wysokie dofinansowania, ale nie mają kompletnie oszczędności, by w ogóle zapłacić wykonawcy pierwszą transzę i ruszyć z remontem?
Dla takich inwestorów stworzono opcję prefinansowania. Aha. Ale od razu zaznaczę, to dotyczy wyłącznie poziomu podwyższonego i najwyższego. Prefinansowanie nie obejmuje poziomu podstawowego.
Rozumiem. Na czym to dokładnie polega?
To jest po prostu specjalna zaliczka, która wynosi do 35% przyznanej kwoty dotacji.
Super! Czyli dostajemy te pieniądze na nasze konto i z uśmiechem idziemy na zakupy budowlane.
I tu znów muszę Cię poprawić, bo to działa trochę inaczej. Ta zaliczka nie trafia do nas.
Nie trafia do nas, to gdzie?
Trafia bezpośrednio na konto naszego wykonawcy, jeszcze zanim w ogóle wejdzie na plac budowy.
O, czyli to takie zabezpieczenie dla ekipy remontowej, żeby mogli kupić te drogie materiały i zacząć pracę, zanim my wyciągniemy resztę z kieszeni.
Dokładnie tak. I jeszcze jedna ważna rzecz. Taki wniosek z prefinansowaniem składa się przy udziele operatora. Nie robimy tego sami na własną rękę, bo procedura jest trochę bardziej złożona.
Świetnie. To spina nam cały proces w spójną całość. Przeszliśmy wszystkie sześć etapów. Czas na podsumowanie eksperckie. Jaki jest najważniejszy wniosek, z którym powinniśmy zostawić dziś inwestorów?
Jeżeli miałabym wybrać jedną najważniejszą rzecz z tego wszystkiego, to powiedziałabym skrupulatne planowanie zakresu prac tak, żeby idealnie pasował do wymogów, np. pilnowanie audytu i listy Zoom. No i po drugie, żelazne wręcz pilnowanie terminów.
Pamiętajmy, 60 dni na ocenę wniosku, 24 miesiące na realizację prac.
Dokładnie. Te terminy kluczowe.
Ja ze swojej strony dorzucę jeszcze taką krótką, prowokacyjną myśl na koniec. Zastanówcie się nad tym całym procesem nad programem Czyste Powietrze, nie tylko jak nad sposobem na zdobycie maksymalnej kwoty dofinansowania wież, żeby wyrwać z urzędu jak najwięcej. Spójrzcie na to jak na strategiczną decyzję dla Waszego domu na kolejne dekady, bo dobrze zrobiona termomodernizacja, wymiana źródła ciepła to przede wszystkim odporność domowego budżetu na to, co przyniesie przyszłość i jak będą zachowywać się globalne rynki energii.
Zdecydowanie to inwestycja w bezpieczeństwo.
Jeśli potrzebujesz pomocy w temacie dotacji z programu Czyste Powietrze, to zapraszamy do kontaktu na tokanenergy.pl. Oferujemy szeroki zakres specjalistycznej wiedzy oraz bezpłatne audyty. Dziękujemy za uwagę. To był Eko Podcast od Tokan Energy. Do usłyszenia.