Bezpłatny audyt i pomoc z dotacjami — umów rozmowę →
Wszystkie odcinki
Czyste Powietrze: kto dostanie dotację, ile i na co
Odcinek 1· 30:13

Czyste Powietrze: kto dostanie dotację, ile i na co

Pierwszy odcinek Eco Podcastu od Tokan Energy. Przystępnie omawiamy program Czyste Powietrze: kto może dostać dofinansowanie, jak działają trzy poziomy (do 40%, 70% i 100% kosztów), jakie są progi dochodowe i kwoty na pompę ciepła czy termomodernizację oraz jakie warunki trzeba spełnić. Odcinek powiązany z naszym pełnym przewodnikiem na blogu.

Przeczytaj powiązany artykuł →
0:0030:13

Transkrypcja

Witamy w pierwszym odcinku eko podcastu od Tokan Energy. Dzisiaj przybliżymy wam temat dotacji z programu Czyste Powietrze.
Cześć wszystkim.
Wiesz co, wyobraźmy sobie taką sytuację. Otwierasz okno w środku zimy i po prostu wyrzucasz przez nie stuzłotowe banknoty.
No brzmi jak szaleństwo.
Prawda? Każdego dnia przez całą zimę pyk stówka przez okno. Brzmi to jak jakiś, nie wiem, kompletny absurd.
No absurd, dokładnie.
Ale z punktu widzenia fizyki budowli, no i ogólnie takiej domowej ekonomii, to przecież dokładnie to robią w tej chwili tysiące właścicieli domów, prawda?
Zgadza się, niestety.
bo ciepło ucieka przez jakieś nieszczelne dachy, przez zupełnie nieocieplone ściany, no i przez te stare kopcące piece. I tak się zastanawiałam przygotowując się do naszej dzisiejszej rozmowy, dlaczego tak trudno jest nam sięgnąć po te państwowe pieniądze, żeby w końcu zatrzymać ten uciekający strumień gotówki.
Wiesz co, z mojego doświadczenia wynika, że zazwyczaj największą barierą wcale nie jest to, że brakuje środków w puli.
Aha, a co w takim razie?
Ludzie po prostu, wiesz, zderzają się z biurokracją.
No tak, papierologia.
Dokładnie. Jest ogromne niezrozumienie tego, jak ten cały system jest w ogóle skonstruowany. Bo z zewnątrz to wygląda na jakąś wielką, skomplikowaną maszynę. Ale jak weźmiemy do ręki dokumentację, co zresztą dzisiaj robimy, to te zasady gry stają się bardzo przejrzyste.
Ok, to od czego zaczynamy? Kto tak w ogóle może wejść do tej gry? Bo chcę dzisiaj pominąć takie, wiesz, czytanie ulotek. Wejdźmy głębiej.
Jasne. Zanim w ogóle zaczniemy planować, na co wydać te pieniądze, musimy ustalić, kto ma prawo stanąć w kolejce. I tutaj fundament jest jeden. Skupiamy się wyłącznie na budynkach jednorodzinnych.
Czekaj, wyłączność na jednorodzinne, czyli?
Tak, tylko i wyłącznie. To jest absolutnie kluczowe założenie programu Czyste Powietrze.
No dobra, ale musimy od razu postawić tu wyraźną granicę. Skoro jednorodzinne, to oznacza, że ta gigantyczna część społeczeństwa, która mieszka powiedzmy w wielkiej płycie albo w starych, często niedogrzanych kamienicach, oni z tego systemu po prostu wykluczeni.
Z tego konkretnego strumienia finansowania tak.
Wow, to trochę zmienia postać rzeczy.
Wiesz, to jest kwestia po prostu rozdzielenia strumieni pomocy na różne typy własności, bo np. dla budynków wielorodzinnych, powiedzmy, gdzie działa jakaś wspólnota od trzech do siedmiu lokali, uruchomiono zupełnie osobny mechanizm.
Jak on się nazywa?
To jest program Ciepłe Mieszkanie.
Aha, jasne.
Z kolei, jeśli ktoś buduje całkowicie nowy dom, prosto od dewelopera, no to wchodzi w program Moje Ciepło. Tam pieniądze na pompy ciepła dla nowych inwestycji. Ale my dzisiaj analizujemy ten potężny problem już istniejącej tkanki budowlanej, czyli domy jednorodzinne, które, no wiesz, często stoją od dekad.
Tak, te kostki z lat osiemdziesiątych na przykład.
Dokładnie, to tam ucieka najwięcej energii.
Dobrze, czyli mamy to wyznaczone pole gry domy jednorodzinne z rynku wtórnego. Przejdźmy teraz do progów wejścia. Bo wiesz, zazwyczaj te programy pomocowe kojarzą się z jakimś strasznie ostrym kryterium dochodowym. Z taką sytuacją wręcz ubóstwa energetycznego. Jak to działa tutaj? Czy to jest taki ekskluzywny klub VIP tylko dla najuboższych, czy powiedzmy otwarty park dla każdego?
I to jest właśnie ten moment, w którym mnóstwo osób jest pozytywnie zaskoczonych. Bo to wcale nie jest program wyłącznie socjalny.
Serio?
No serio. To jest program transformacyjny. Ten pierwszy, taki podstawowy poziom dofinansowania jest otwarty w zasadzie dla każdego wnioskodawcy, którego roczny dochód nie przekracza 135 tysięcy złotych.
Okej, 135 tysięcy, ale zaraz, to jest z jednej pensji, czy to się jakoś sumuje?
No właśnie, to jest ważny niuans. Mówimy tu o dochodzie wnioskodawcy, ale z różnych źródeł, czyli to wszystko się sumuje.
Co to oznacza w praktyce?
no dajmy na to, że ktoś łączy pracę na etacie powiedzmy z jakimiś dochodami z wynajmu mieszkania po babci. Albo ma jakąś inną formę działalności zarobkowej podlegającej opodatkowaniu. Wszystkie te kwoty dodajemy i one muszą się zmieścić poniżej tego progu 135 tysiąc.
Zatem to taki swoisty jakby to ująć próg podatkowy uprawniający do wejścia?
Dokładnie tak.
A co w sytuacji, kiedy ktoś potrzebuje znacznie głębszego wsparcia, no bo systemy zazwyczaj premiują osoby w trochę gorszej sytuacji finansowej.
Tak to właśnie zaprojektowano, oprócz tego poziomu podstawowego, o którym mówiliśmy, który zwraca do 40% kosztów.
Mhm, 40%.
Mamy jeszcze dwa wyższe piętra. Jest poziom podwyższony, który pozwala na zwrot do 70% kosztów.
Wow.
A jest też poziom najwyższy i tam zwrot może wynosić absolutne 100%.
100%, czyli w całość darmowa inwestycja.
Tak, ale oczywiście, żeby się tam dostać, ta mechanika weryfikacji staje się o wiele bardziej rygorystyczna.
No, podejrzewam.
Żeby uzyskać te wyższe poziomy, konieczne jest zaświadczenie z Ośrodka Pomocy Społecznej. I tam już weryfikuje się dochód nie tylko samego wnioskodawcy, ale w przeliczeniu na każdego członka w tym gospodarstwie domowym.
Okej, to brzmi bardzo logicznie, ale wiesz, z doświadczenia wiem, że przy takich urzędowych regulacjach diabeł zawsze tkwi gdzieś tam w szczegółach. Zastanówmy się nad realiami. Mnóstwo ludzi w Polsce prowadzi drobne biznesy we własnych domach.
Zgadza się.
No wiesz, na przykład jakiś gabinet księgowy na parterze, albo mały warsztat wulkanizacyjny w dobudówce, czy jakiś salon kosmetyczny w dawnym pokoju. Jak ten system traktuje takie, no nazwijmy to, hybrydy?
To jest świetne pytanie i szczerze mówiąc, to jest jedno z najbardziej kluczowych zagadnień w tym regulaminie i powód gigantycznej liczby odrzuconych wniosków.
Poważnie? Ludzie się na tym wykładają?
Bardzo często. To wynika prosto z prawa unijnego i zasad pomocy publicznej. Państwo po prostu nie może w ten sam sposób dotować celów mieszkaniowych i tych komercyjnych. Z tego powodu wprowadzono tu żelazną zasadę proporcjonalności.
Czyli jak to działa matematycznie?
Jeśli jakaś część domu służy działalności gospodarczej, no to ta twoja dotacja ulega pomniejszeniu. Dokładnie o taki procent, jaki stanowi powierzchnia tego biznesu w stosunku do, wiesz, całkowitej powierzchni budynku.
Aha, czyli jeśli mój salon fryzjerski na parterze zajmuje powiedzmy 15% metrażu całego domu.
Z góry tracisz 15% potencjalnej kwoty z dofinansowania.
No w sumie sprawiedliwe.
Tak, ale uwaga, tu jest jeszcze tak zwana czerwona linia.
Oho, czyli haczyk.
Ustawodawca uznał, że powyżej pewnego progu dom po prostu przestaje być domem. Przynajmniej z punktu widzenia celucznego programu. Staje się zwyczajnie siedzibą firmy.
Jaki to jest próg?
30%. Jeśli powierzchnia firmy w domu przekracza te 30%, budynek jest całkowicie dyskwalifikowany z programu Czyste Powietrze.
Całkowicie.
Ani jedna złotówka Ci nie przysługuje. Nie ma tu w ogóle miejsca na negocjacje.
Oj, no to to jest bardzo twarda zasada. Dobrze, przejdźmy teraz płynnie do tego, na co te pieniądze można wydać. Skoro wiemy już, kto może wziąć ten złoty bilet, przyjrzyjmy się menu.
Jasne.
Bo wiesz, taka instalacja nowoczesnego ogrzewania, jak powiedzmy pompa ciepła w starym, zupełnie nieocieplonym budynku z lat 80-tych to jest w ogóle jakiś temat rzeka. Podobno to jest prosta droga do finansowej katastrofy.
Zgadza się.
Ze względu na to, że trzeba tłoczyć wodę o jakiejś bardzo wysokiej temperaturze do starych, żeliwnych kaloryferów. Jak ten program to adresuje? Czy mogę po prostu kupić najtańszy piec w internecie, podłączyć i prosić o zwrot?
Nie, nie, nie. Tutaj dotykasz samego fundamentu fizyki budowli. I stąd się wzięła słynna koncepcja dziurawego wiadra.
Dziura wy wiadro, to znaczy?
Eksperci od energetyki często używają tej analogii, no bo wlewanie gorącej wody do wiadra z dziurami to absurd, prawda?
Wiadomo.
I to ma pełne odzwierciedlenie w zasadach finansowania. Pompy ciepła osiągają swoją taką, wiesz, legendarną sprawność tylko wtedy, gdy mogą pracować na tych bardzo niskich temperaturach zasilania, rzędu 35, no może 40 stopni.
Czyli przy ogrzewaniu podłogowym na przykład.
Dokładnie. A teraz pomyśl o starym domu, który błyskawicznie traci to ciepło przez nieocieplone ściany i dach. W takim domu ta nieszczęsna pompa musiałaby pracować bez przerwy, na najwyższych obrotach kompresora.
Żeby wygenerować powiedzmy 60 stopni na kaloryfery?
Tak. A wtedy jej sprawność drastycznie leci w dół. W efekcie zaczynamy ogrzewać dom czystym prądem z grzałki, co jest bardzo drogie.
I wtedy przychodzą rachunki, które dosłownie zbijają z nóg.
Właśnie. Dlatego fundusz wymusza tu logiczną kolejność.
To znaczy otwiera jakiś szerszy strumień finansowania na remonty.
Dokładnie tak. Otwiera strumień na samą skorupę budynku. Program wręcz zachęca do tego, by zacząć wszystko od kompleksowej termomodernizacji, czyli najpierw łatamy to nasze wiadro.
Aha, czyli mówimy o izolacji.
Możemy pokryć koszty docieplenia ścian zewnętrznych, dachów, stropów pod nieogrzewanymi poddaszami, a także podłóg.
Ok, a okna?
Oczywiście. Wymiana stolarki okiennej, nowe drzwi wejściowe, nawet nowe bramy garażowe. Do tego dochodzi jeszcze kwestia jakości powietrza. Można dostać dofinansowania na rekuperację, czyli taką wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła.
Czyli zatrzymujemy ciepło, a przy okazji pozbywamy się wilgoci.
Zgadza się. Dopiero kiedy to wiadro jest uszczelnione, instalacja jakiegoś nowoczesnego serca grzewczego ma w ogóle sens ekonomiczny.
Dobrze, a pozostając jeszcze na chwilę przy tych źródłach ciepła. Rynek urządzeń odnawialnych źródeł energii to w ostatnich latach jakaś totalna gorączka złota. Wszędzie widzimy reklamy sprzętu, o którym kilka lat temu, wiesz, nikt w ogóle nie słyszał.
Oj tak.
Jak ja mam udowodnić Państwu, że pompa, którą mi ktoś montuje, rzeczywiście działa? Że spełnia parametry, a nie jest po prostu najtańszym klimatyzatorem z przyklejoną ładną naklejką, który nagle przestanie grzać, gdy temperatura w grudniu spadnie do minus 15?
No to był gigantyczny problem w tych początkowych fazach programów dotacyjnych. Nie tylko u nas, w wielu krajach.
Jak to rozwiązano?
wprowadzono tzw. listę zielonych urządzeń i materiałów. Częściej usłyszysz po prostu skrót Lista Zoom.
Lista Zoom. OK. Co to jest?
To działa jak taki rygorystyczny filtr antyspamowy dla rynku budowlanego. Ta lista jest prowadzona przez Państwowy Instytut Badawczy i zawiera wyłącznie te urządzenia, które przeszły odpowiednią certyfikację. Musiały w obiektywnych badaniach potwierdzić, że faktycznie mają taką efektywność energetyczną, jaką deklaruje producent.
Czekaj, a jeśli sprzętu, który proponuje mi mój instalator, no nie ma na tej liście Zoom?
Dotacja przepada.
O, czyli to nie jest tylko taka uprzejma rekomendacja.
Zdecydowanie nie, to jest bezwzględny warunek. Jeśli nie ma pompy na liście, nie dostaniesz zwrotu. To bardzo skutecznie chroni inwestorów przed wydaniem, no wiesz, dziesiątek tysięcy złotych na urządzenie, które tylko na papierze obiecuje cuda. Do tego dochodzą takie wymogi jak znak CE i to, że sprzęt musi być fabrycznie nowy.
Jasne. A co z ludźmi, dla których ta pompa ciepła w ogóle nie jest rozwiązaniem? Wyobraźmy sobie dom gdzieś na terenach leśnych. Wiesz, słaba infrastruktura energetyczna, wiatr zawieje i przerwy w dostawie prądu to jest codzienność. Zrozumiałam, że stare węglówki odchodzą do lamusa, ale czy w ogóle palenie drewnem jest tu nielegalne?
Nie. Drewno wcale nie jest wykluczone. Ale te regulacje przypominają tu takie, wiesz, bardzo precyzyjne cięcie chirurgiczne.
Czyli?
Drewno można spalać, ale opiera się to na zupełnie innych zasadach fizyko-chenicznych. Kwalifikują się tylko nowoczesne kotły na pellet oraz takie specjalne kotły zgazowujące drewno.
Zgazowujące? Brzmi jak z laboratorium. Czym to się różni od zwykłego pieca?
No tradycyjny kocioł to wiesz, po prostu spalasz drewno, wali z tego ogromna ilość dymu, popiołu, tych pyłów zawieszonych. A kocioł zgazowujący to inna bajka. Tam drewno najpierw trafia do pierwszej komory. Tam przy ograniczonej ilości tlenu jest podgrzewane i zaczyna uwalniać tak zwany gaz drzewny. i dopiero potem w drugiej komorze ten gaz ulega czystemu spalaniu w bardzo wysokiej temperaturze. Dzięki temu emisja zanieczyszczeń spada wręcz drastycznie.
No to faktycznie, technologiczny krok milowy. Ale wiesz, czytając te źródła zauważyłam też taki ciekawy zapis, który nakłada całkowity zakaz stosowania tzw. rusztu awaryjnego. Brzmi to dziwnie. Przecież awarie się zdarzają, wyłączą prąd i co wtedy? Dlaczego państwo zabrania mi posiadania planu B w moim własnym piecu?
Bo ten twój plan B w naszych lokalnych realiach okazał się po prostu gigantyczną luką w systemie ochrony środowiska.
Luką?
W jaki sposób?
No bo ruszt awaryjny to jest po prostu dodatkowa krata w piecu. W teorii według instrukcji miałeś tam spalać jakieś czyste polana drewna, jak na przykład chwilowo zabrakło ci peletu w podejniku.
No i brzmi sensownie.
W teorii. W praktyce wielu użytkowników wrzucało tam dosłownie wszystko. Włącznie z jakimiś lakierowanymi płytami meblowymi, pociętymi starymi drzwiami czy wręcz śmieciami.
Orane.
Całkowicie omijali w ten sposób zaawansowaną automatykę pieca i znowu wcielali się w rolę truciciela całej okolicy.
No tak, Polak potrafi. Właśnie. Dlatego wymuszono usunięcie rusztu awaryjnego. Zlikwidowano w ten sposób fizyczną możliwość wrzucenia do kotła czegokolwiek poza tym konkretnym certyfikowanym paliwem. To jest może i drastyczne, ale w walce ze smogiem, no, niezwykle skuteczne.
Mechanika działania robi się coraz jaśniejsza. Przejdźmy teraz do konkretnych pieniędzy, bo to kwoty ostatecznie napędzają ten cały mechanizm, prawda?
Prawda.
W teorii, jak ustaliliśmy, mówimy o 40, 70 albo wręcz o 100% zwrotu. Ale wiesz, 100% z jakiej kwoty? Bo jeśli ja zainstaluję sobie najdroższy na rynku system geotermalny za 150 tysięcy, to chyba nikt mi tego w całości nie zrefunduje, prawda? Jakie te tak zwane sufitowe wartości? Pokażmy konkretne na stół.
Jasne. Ustawodawca ma do tego bardzo szczegółowe tabele z maksymalnymi stawkami. I spójrzmy na ten Twój przykład, czyli gruntowe pompy ciepła czerpiące z geotermii. One oferują najwyższą i co ważne, stabilną efektywność nawet przy siarczystych mrozach. I teraz tak, na samo urządzenie w tym najniższym progu przysługuje maksymalnie 18 tysięcy złotych.
18, okej.
W progu podwyższonym to już jest 31,5 tysiąca, a na najwyższym poziomie dotacji 45 tysięcy złotych zwrotu.
Zaraz, zaraz, 45 tysięcy to jest rewelacyjna kwota, ale wykonanie takiego tak zwanego dolnego źródła, czyli najczęściej to takie pionowe odwierty w głąb ziemi na kilkadziesiąt metrów, przecież to jest potężne przedsięwzięcie geologiczne, samo w sobie kosztuje fortunę. Czy ta kwota na pompę musi to wszystko pokryć?
I tu mamy doskonałą wiadomość dla inwestorów, bo ten system rozdziela te koszty.
O, czyli to osobne pule.
Dokładnie. Samo urządzenie to jest jedna pula, a koszty odwiertów i montażu tej całej infrastruktury w ziemi stanowią zupełnie oddzielną kategorię.
A ile tam można dostać?
Na te prace ziemne można uzyskać od 8 do nawet 20 tysięcy złotych dodatkowego dofinansowania. Oczywiście w zależności od tego, w którym jesteś progu dochodowym.
No to łącznie mówimy o naprawdę potężnym wsparciu.
Oczywiście w dzisiejszych realiach cenowych to może nie pokryć w całości faktury od jakiegoś najdroższego wykonawcy na rynku, ale i tak drastycznie skraca to czas zwrotu z inwestycji. Powiedzmy z 15 do zaledwie kilku lat.
A co z jakimiś urządzeniami mniejszego kalibru? Bo wiesz, często ostatnio słyszymy debatę o tym, że taki zwykły klimatyzator to w sumie też jest pompa ciepła. Jak to jest ujęte w programie?
No z punktu widzenia termodynamiki to masz rację. Klimatyzator to jest po prostu pompa ciepła typu powietrze-powietrze. Tylko, że ma zawór rewersyjny, który zimą odwraca obieg i zaczyna tłoczyć ciepło do wnętrza pokoju.
I program to finansuje?
Tak, program w pełni uznaje technologię. I to jest super użyteczne w domach o takiej otwartej przestrzeni, wiesz, gdzie budowa całego systemu wodnego z nowymi grzejnikami byłaby po prostu zbyt inwazyjna.
Jakie to kwoty w tym przypadku?
No, adekwatnie niższe. Zaczynają się od około 4,5 tysiąca złotych w podstawie, a kończą na ponad 11 tysiącach przy tym najwyższym poziomie dofinansowania.
A co z kotłami na biomasę, o których rozmawialiśmy?
Na nowoczesny kodziół pelletowy na przykład, te kwoty operują w przedziale tak od powiedzmy 8 tysięcy z hakiem, do 20,5 tysiąca złotych.
Dobrze, czyli mamy obstawione te serca układu. Ale wróćmy do łatania naszego dziurawego wiadra, czyli termomodernizacji. Przecież ocieplenie całego domu to nie jest po prostu zakup pudełka w sklepie. To jest potężny plac budowy, rozkopane podwórko tygodniami. Jak oszacować tu wartość wsparcia?
Zrezygnowano tutaj z takich sztywnych limitów na cały budynek, na rzecz stawki za każdy metr kwadratowy, bo w sumie to jedyne sprawiedliwe rozwiązanie.
Sensownie. I jak wyglądają te stawki za metr?
Na przykład ocieplenie ścian w podstawowym wariancie to jest do 100 za każdy zmodernizowany metr kwadratowy, a w tym najwyższym progu dochodowym do 250 za metr.
O, czyli spora różnica. A co z oknami? Nowoczesne, energo-roszczędne okna trójszybowe potrafią zrujnować budżet.
Tak, to jest potężna pozycja w kosztorysie. Na okna jest dotacja od 480 do nawet 1200 za każdy metr kwadratowy stolarki. I wiesz co jest najlepsze?
Co takiego?
Gdy zsumujemy te poszczególne pule dla całej zewnętrznej powłoki typowego budynku, wliczając dach, mury, nowe drzwi, no to maksymalny limit finansowania na samą izolację potrafi wynieść od 30 i to jest w tym wariancie podstawowym, do 83 tysięcy złotych dla tych gospodarstw o najniższych dochodach.
83 tysiące złote leżące na stole na sam ocierplenie murów. To robi niesamowite wrażenie.
Robi zdecydowanie.
Ale... Kiedy zaczynamy operować takimi sumami, no to automatycznie zapala mi się w głowie taka czerwona lampka z napisem podatki. Wyobrażmy sobie sytuację. Dostaję fakturę od wykonawcy na taką kompleksową usługę na równiutkie 50 tysięcy złotych netto. Ale do tego, wiadomo, dochodzi jeszcze podatek VAT. Jak ten VAT jest rozliczany w tych procentach?
No i tutaj dotykamy fundamentalnej zasady, którą trzeba bardzo jasno wyartykułować. Bo to jest powód naprawdę wielu bolesnych rozczarowań takich, no wiesz, nieuważnych inwestorów.
Zamieniam się w słuchu. kwotą, którą urząd bierze pod uwagę do wyliczenia dotacji jest zawsze i absolutnie wyłącznie kwota netto.
Au!
Tak. Podatek od towarów i usług, czyli VAT, to jest w tym programie koszt całkowicie niekwalifikowany.
Czekaj, ale przełóżmy to jakoś na logikę mechanizmów państwowych. Skoro Fundusz Ochrony Środowiska, czyli państwo, i tak wymaga ode mnie faktury, a VAT płacę z tej faktury też do państwa, to dlaczego oni mi tego nie pokrywają?
No właśnie dlatego, że VAT jest daniną na rzecz państwa. Dotacje będące w całości środkami publicznymi nie mogą po prostu służyć do opłacania państwowych podatków.
Aha, oto by tworzyło taki dziwny, sztuczny obieg pieniądza, gdzie państwo z jednej kieszeni dotuje samo siebie w drugiej kieszeni.
OK, czyli niezależnie od tego, czy łapie się na 100% dofinansowania, ten VAT zawsze jest po mojej stronie.
Zawsze. Pełną kwotę naliczonego podatku musisz pokryć z własnej kieszeni, z własnych oszczędności. Przy tych dużych remontach rzędu kilkudziesięcu tysięcy, musisz pamiętać, że sam ten VAT to jest często kilkanaście tysięcy zamrożonej gotówki. Trzeba o tym pamiętać, planując po prostu płynność finansową przed remontem.
No właśnie, płynność finansowa i sama realizacja. Skoro już wspomniałeś o tym zabezpieczaniu interesów państwa, to pojawia się taka naturalna pokusa. Zastanawiam się, co stoi na przeszkodzie, żebym wzięła powiedzmy szwagra, kupiła najtańszy certyfikowany styropian w jakimś markecie budowlanym i z nim ten dom ociepliła. Przecież robocizna dzisiaj to połowa kosztów remontu.
No tak.
Dlaczego nie mogę sobie sama nałożyć tego styropianu z rodziną, wysłać urzędowi kilka zdjęć przed i po i zgarnąć tej całej kwoty?
Bo to jest prosta droga do absolutnego zniszczenia samej idei tej efektywności energetycznej.
Dlaczego? Polak potrafi, jak mówiłam.
Może i potrafi, ale pomyśl. Źle przyklejony styropian, wiesz, na tzw. placki, bez uwzględnienia chociażby mostków termicznych, on całkowicie traci swoje właściwości izolacyjne. Albo źle zainstalowana pompa ciepła, wykonana bez odpowiedniego równoważenia hydraulicznego, albo bez przestrzegania reżimów dla czynników chłodniczych, tzw. F-gazów. Ona będzie zużywać o połowę więcej prądu niż powinna. A państwo chce jednak wymagać skuteczności za swoje dotacje.
Czyli fundusz wymusza jakby profesjonalizację całego procesu.
Zdecydowanie. Wykonawca musi być sprawdzony. Musi udokumentować, że prowadzi działalność w tej branży budowlanej czy tam instalacyjnej przez minimum jeden rok.
A jak firma działa od pół roku? Na przykład młoda ekipa, która właśnie wystartowała.
Jeśli firma jest młodsza, ma taki twardy obowiązek wykazania, że z powodzeniem i pozytywnym audytem zrealizowała już co najmniej 15 inwestycji w ramach czystego powietrza.
Ok, po prostu chronią się przed naciągaczami.
Chodzi tu o eliminację takich instalatorów na jeden sezon. Wiesz, zamontują sprzęt, wezmą zaliczkę z dotacji, a jak przyjdą mrozy i maszyna stanie, to zwiną działalność i nikt nie weźmie na siebie tej późniejszej obsługi gwarancyjnej.
Ma to sens, ale wiesz co, z drugiej strony skąd ten cały wyselekcjonowany, wspaniały profesjonalista ma wiedzieć jaka dokładnie grubość styropianu ma wylądować na mojej konkretnej ścianie. Przecież nasze domy w Polsce to jest istny patchwork, żaden nie jest z jednej formy.
I tutaj właśnie wkracza ten kolejny bardzo ważny mechanizm kontrolny. Audyt energetyczny. Przed wbiciem przysłowiowej pierwszej łopaty Twój dom musi odwiedzić kwalifikowany audytor. Aha! On, wiesz, wchodzi ze sprzętem, wykorzystuje kamery termowizyjne, robi bardzo skomplikowane kalkulacje współczynników przenikania ciepła i ostatecznie tworzy dokument, który to wszystko podsumowuje.
No dobrze, ale to pewnie takie mądre porady. Pani Aniu, fajnie by było dać trochę więcej wełny na dachu.
Właśnie nie. To nie jest po prostu zbiór lużnych porad. To jest ścisła, twarda i wiążąca urzędowo-recepta techniczna. Jeśli z audytu wynika, że musisz położyć konkretnie 15 centymetrów styropianu grafitowego na ścianach północnych, no to Twój wykonawca ma obowiązek to dokładnie w ten sposób wdrożyć. Wypłata tych potężnych środków odbywa się wyłącznie na podstawie rachunków, które w 100% pokrywają się z receptą z audytu. Nie wolno dobierać rozwiązań na tzw. hybiutrafiu.
No dobra, to już wszystko brzmi, wiesz, tak wręcz niezwykle szczelnie, organizacyjnie. Audyty, jacyś licencjonowani specjaliści, certyfikowane urządzenia z tej listy Zoom, ale to wszystko generuje z kolei bardzo potężny problem na start dla zwykłego człowieka.
Jaki problem masz na myśli?
Ekipa budowlana wymaga jakiejś zapłaty za pracę. Dystrybutorzy sprzętu nie dają pomp cepła na przysłowiowy zeszyt w hurtowni, prawda? Nawet jeśli ja wiem, bo mam promesę, że dostanę 70% zwrotu, no to i tak najpierw muszę wyłożyć powiedzmy te 80 tysięcy z własnego konta i potem czekać miesiącami na rozliczenie urzędu. Dla wielu rodzin w Polsce to jest bariera, mur wręcz nie do przebicia.
Zgadzam się. I wiesz, eksperci, którzy projektowali ten system, zderzyli się dokładnie z tym samym problemem w pierwszych latach funkcjonowania programu. Dlatego wprowadzono, no w moim odczuciu, absolutnie kluczową zmianę w regulaminie.
Zamieniam się w słuch.
Uruchomiono opcję z prefinansowaniem.
Prefinansowanie, czyli jak to działa?
po prostu rewolucja w przepływie gotówki. Będąc uprawnionym, podpisujesz po prostu umowę z licencjonowanym wykonawcą, a on na podstawie tej umowy wnioskuje o zaliczkę do urzędu i wtedy fundusz wypłaca nawet do 35% przewidywanej kwoty dotacji od razu, ale co ważne nie na Twoje prywatne konto, lecz bezpośrednio na rachuniek instalatora.
No muszę przyznać, że to jest rewelacyjne rozwiązanie. Wykonawca ma kapitał obrotowy, żeby mi kupić ten drogi sprzęt, a ja całkowicie omijam konieczność brania jakiejś krótkoterminowej pożyczki ratunkowej w parabanku na zakup pompy, żeby mieć co pokazać urzędnikom.
Dokładnie tak. A co równie istotne, obieg całej dokumentacji został też ucyfrowiony. Te słynne wizyty w urzędach z opasłymi teczkami papierów, kserówek to powoli przeszłość.
Da się to załatwić bez wychodzenia z domu?
Pewnie. Cały proces robisz cyfrowo, głównie przez portal gov.pl oraz taki dedykowany system GWD, wykorzystując do tego po prostu profil zaufany. System sam zaczytuje Ci większość danych, wiele wyliczeń robi absolutnie z automatu, co drastycznie minimalizuje te irytujące błędy formalne. A wiesz, że kiedyś jedna literówka potrafiła opóźnić procedurę o 3 miesiące?
O rety, wyobrażam sobie te nerwy.
A teraz masz pełną cyfrową komunikację. A dodam jeszcze, że dla tych, co jednak wolą tradycyjny rynek, wprowadzono też fajną ścieżkę kredytową. To kredyty w powiązanych z funduszem komercyjnych bankach. Udzielają Ci kredytu na inwestycje, a przyznana z programu czyste powietrze dotacja po prostu leci z urzędu prosto do banku i od razu spłaca kapitał kredytu. To bardzo drastycznie pomniejsza Twoje raty.
Te rozwiązania naprawdę pokazują ewolucję w stronę takiej, powiedzmy, nowoczesnej i pomocnej państwowości. Spinając już powoli klamrą naszą dzisiejszą analizę, chciałabym odejść już od tych technicznych kwot i spojrzeć na rynek w takiej trochę skali makro.
Dobrze.
Mówimy przez te kilkanaście minut o detalach, o ułamkach, procentach, piecach. Skupiając się na takich detalach, bardzo łatwo stracić z oczu to, jaki niesamowity wpływ na wartość majątkową w ogóle ma ten program w ujęciu wieloletnim.
Oto jest w ogóle fascynujący i niezwykle ważny kontekst tej sprawy. Przecież spójrzmy tylko na te nadchodzące, wiesz, regulacje europejskie. Będą dotyczyć tak zwanych klas energetycznych budynków, na kształt chociażby głośnej ostatnio dyrektywy EPBD. Zmierzamy do świata, w którym budynek to już nie będą po prostu cegły, ładny dach i trawnik.
Aha, a co to będzie?
To będzie bardzo rygorystycznie określony profil wydajnościowy.
Właśnie i tutaj jest ten punkt. Zbliżamy się tak naprawdę wielkimi krokami do potężnego tąpnięcia rąkowego. Dzisiaj myślimy o tych dotacjach tylko w kategorii o fajnie, będę miała trochę mniejszy rachunek za węgiel czy prąd w grudniu, ale prawdziwe, to zupełnie fundamentalne wyzwanie dotyczy samej wartości naszych domów. Zastanówmy się na chłodno. Skoro te super energooszczędne domy, wyposażone za pomocą tych państwowych pieniędzy w nowoczesne pompy, świetną izolację i rekuperację, wkrótce staną się obowiązującym standardem na rynku, no i się staną, to co się ulicha stanie z budynkami, których właściciele dzisiaj pokiwają tylko z niechęcią głową, zobaczą wniosek na e-pułapie, zamkną laptopa i nic nie zrobią? Czy te stare, przysłowiowe dziurawe wiadra, w których na dole w piwnicy dymi archaiczny piec, Czy one po prostu w perspektywie jakiejś dekady nie staną się absolutnie niesprzedawalne?
Myślę, że masz bardzo dużo racji. To nie będzie już uroczy dom po babci, to będzie po prostu ciężar.
Właśnie, zamienią się w gigantyczne finansowe obciążenie, którego tak naprawdę nikt z tego nowego, świadomego pokolenia kupujących w ogóle nie będzie chciał tknąć ze względu na koszty ewentualnych poprawek i utrzymania na co dzień. I myślę, że dokładnie z bardzo twardą refleksją warto zostawić sobie chwilę na namysł, zanim stwierdzimy, że eee, tam ocieplenie, nie warto z tego korzystać.
Zdecydowanie. To po prostu inwestycja w swoją rynkową przyszłość.
Dokładnie. Jeśli potrzebujesz pomoc, w tym macie dotacji z programu Czyste Powietrze, to zapraszamy do kontaktu na tokanenergy.pl. Oferujemy szeroki zakres specjalistycznej wiedzy oraz bezpłatne audyty. Dziękujemy za uwagę. To był Eko Podcast od Tokan Energy. Cześć!