Wszystkie odcinki
Odcinek 3· 17:29
Moje Ciepło: dotacja do pompy ciepła dla nowego domu — kto, ile i na jakich warunkach
Odcinek 3 Eco Podcastu od Tokan Energy. Omawiamy program Moje Ciepło — dopłatę do pompy ciepła dla właścicieli nowych domów jednorodzinnych. Kto może skorzystać, ile wynosi dotacja (do 21 000 zł na pompę gruntową i 7 000 zł na powietrzną, do 30% lub 45% z Kartą Dużej Rodziny), jaki standard energetyczny (EP) musi spełnić dom i dlaczego nie może w nim być źródła na paliwo stałe. Odcinek powiązany z naszym przewodnikiem na blogu.
Przeczytaj powiązany artykuł →0:0017:29
Transkrypcja
Witamy w trzecim odcinku Eko Podcastu od Tokan Energy. Dzisiaj przybliżymy Wam temat dotacji z programu Moje Ciepło dla nowych domów jednorodzinnych. Zaczniemy tę naszą dzisiejszą analizę od czegoś co może brzmieć odrobinę, wiesz, drastycznie. Wyobraż sobie taką sytuację. Instytucja państwowa funduje komuś potężną część ultranowoczesnego systemu ogrzewania, ale w zamian ma jeden absolutnie bezwzględny wymóg.
Tak, dokładnie wiem o czym myślisz.
W salonie już nigdy pod żadnym pozorem nie zapłonie tradycyjne drewno. Żadnego takiego, no wiesz, romantycznego kominka w mroźne wieczory. I to, o dziwo, wcale nie jest scenariusz z kosmosu.
Zgadza się, ten zakaz używania jakichkolwiek paliw stałych, to jest punkt, który na początku wywołuje u wielu inwestorów, Gigantyczne zdziwienie, ale to ma bardzo solidne podstawy inżynieryjne i ekologiczne.
Prawda.
Zanim jednak w ogóle zagłębimy się w te wszystkie technologiczne detale, musimy bardzo precyzyjnie ustalić ramy tej naszej dzisiejszej rozmowy.
Właśnie, żeby nie było żadnych nieporozumień.
Otóż to. Będziemy dzisiaj omawiać wyłącznie program o nazwie Moje Ciepło. I to jest inicjatywa stworzona tylko i wyłącznie z myślą o domach całkowicie nowych.
I to jest potężne rozróżnienie.
Tak, bo w przestrzeni funkcjonuje inny, gigantyczny i bardzo znany program Czyste Powietrze. I żebyśmy to mieli od razu z głowy. Czyste powietrze służy do wymiany pieców w domach, które już od lat stoją i w których ludzie mieszkają.
Czyli starych domach.
Dokładnie tak. A my dzisiaj analizujemy sytuację zupełnie od zera. Wylewanie fundamentów, stawianie pierwszych ścian, wiesz, projektowanie technologii w budynkach, które są jeszcze na deskach architektów.
Leczyć. Zamiast stawiać dom z przestarzałym piecem węglowym i martwić się za kilka lat o jego wymianę, od pierwszego dnia dom jest po prostu czysty. A z notatek do naszej analizy wynika, że na stole leżą naprawdę potężne pieniędze. Mówimy tu o puli rzędu 600 milionów złotych.
To robi kolosalne wrażenie.
Zdecydowanie. Taka kwota może mocno zmienić cały rynek. Tylko od razu pojawia się pewien, wiesz, biurokratyczny problem. Co to w ogóle znaczy nowy dom? Bo dla kierownika budowy to może być goła ziemia, a dla kogoś innego budynek, w którym rano skończono malować ściany.
To jest takie klasyczne zderzenie świata fizycznego ze światem papierów. W administracji państwowej zupełnie nie liczy się to, czy masz na działce więźby dachową, czy dopiero zaczynasz kopać.
Liczy się papierologia.
Tylko i wyłącznie. Urzędowa definicja nowego domu opiera się na dwóch bardzo konkretnych sytuacjach. Budynek uważa się za nowy w pierwszym przypadku, jeśli w dniu składania wniosku o dotację nie złożono w urzędzie zawiadomienia o zakończeniu budowy.
Aha.
Ani też nie złożono wniosku o wydanie decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Mówiąc najprościej, w świetle przepisów budowa jest w toku.
Czekaj, czekaj, a co w takim razie z ludźmi, którzy dosłownie, nie wiem, w zeszłym miesiącu przecięli wstęgę, wnieśli meble i złożyli te papiery w urzędzie? Ich dom to przecież w coś jest techniczna nowość. Przejdzie im to koło nosa?
I tutaj właśnie pojawia się ten drugi przypadek. To jest taki systemowy wentyl bezpieczeństwa. Ustawodawca przewidział taki scenariusz.
O, całe szczęście.
Jeśli te dokumenty, te zamykające budowę zostały już złożone, taki dom nadal łapie się na program Moje Ciepło, ale jest tu jedna twarda data.
Jaka?
Złożenie tych dokumentów nie mogło nastąpić wcześniej niż 1 stycznia 2021 roku. To jest ta absolutna granica, granica czasowa.
Jasne, czyli taki biurokratyczny margines. Bardzo fajne i życiowe podejście. Łapią się osoby walczące z murażami w błocie, ale też ci, którzy mają to świeżo za sobą.
Zgadza się.
No dobrze, skoro wiemy już czyj dom może startować po te środki, przejdźmy do samego żelastwa. Technologia pomp ciepła nie należy do tanich. Co dokładnie mogą finansować nasi inwestorzy?
Musimy zacząć od absolutnego fundamentu. Niezależnie od tego co wybierzesz, urządzenie musi być fabrycznie nowe. Jest to rygorystycznie sprawdzane, pompa nie może być wyprodukowana dawniej niż 24 miesiące przed montażem.
Czyli żadnego kupowania używek na portalach aukcyjnych ani, no wiesz, leżaków magazynowych z promocji?
Nie ma mowy. Przechodząc do konkretnych typów, mamy tu podział. Z jednej strony są pompy gruntowe, takie jak systemy grunt-woda czy woda-woda. W ich przypadku program wymaga absolutnie najwyższej klasy energetycznej, czyli A z dwoma plusami.
przy założeniu jakiejś konkretnej temperatury, prawda?
Dokładnie. Ta klasa A++ musi być potwierdzona przy temperaturze zasilania wynoszącej 55 stopni Celsjusza. Drugi rodzaj, znacznie powszechniejszy, czyli powietrze-woda, ma dokładnie taki sam wymóg, minimum A++ przy 55 stopniach.
Ok, to już mamy dwie, jest coś jeszcze?
Tak, trzecia grupa to systemy powietrze-powietrze. Tutaj wymagania są nieco niższe, bo to minimum klasa A+. Ale uwaga, to musi być centralny system do obsługi całego domu.
Aha, czyli pojedynczy mały klimatyzator nad kanapą odpada.
Zdecydowanie odpada, program tego nie zrefunduje.
Dobra, ale musimy się tu na chwilę zatrzymać, bo z tym zasilaniem coś mi nie gra. Z naszych materiałów jasno wynika, że pompy z wyjątkiem tych powietrze-powietrze muszą pracować w nowym domu z ogrzewaniem niskotemperaturowym, takim maksymalnie do 35 stopni, tak?
Tak, to jest wymóg instalacyjny.
No właśnie. To brzmi trochę jak paradoks. Dlaczego urządzenie ma mieć certyfikat badany w bardzo wysokiej temperaturze 55 stopni, skoro docelowo ma pracować w niskich temperaturach? Po co to?
To jest świetne pytanie, bo wielu ludzi to myli. Wymóg certyfikacji przy 55 stopniach to jest pewien standardowy europejski test wydajnościowy.
Okej.
On udowadnia, że sprężarka jest po prostu bardzo mocna i wydajna przy obciążeniu. Bo pamiętaj, ta sama pompa musi w domu nie tylko podgrzać podłogę, ale też nierzadko nagrzać gorącą wodę do mycia naczyń czy brania przysznica.
A do tego potrzebny jest wrzątek. Uno, racja. A jeśli chodzi o samo ogrzewanie pomieszczeń do tych 35 stopni.
Tutaj wchodzi w grę już tylko fizyka oddawania ciepła.
Dokładnie. Lubię to zawsze tłumaczyć na takim obrazowym przykładzie ze świata sportu, wiesz. Różnica między sprinterem a maratońcykiem.
Tradycyjny kaloryfer to taki klasyczny sprinter.
Bo ma małą powierzchnię.
Właśnie. Jest mały, więc żeby ogrzać wielki salon, musi pracować na najwyższych obrotach i być gorący jak piec, dajmy na to 70 stopni. Pompa podłączona do takiego kaloryfera oszalałaby z poboru prądu. Natomiast ogrzewanie podłogowe to jest nasz maratończyk.
Oddaje ciepło długo i spokojnie.
Powierzchnia całej podłogi jest gigantyczna, więc wystarczy, że puścimy w rurkach taką letnią wodę o temperaturze 35 stopni, a w całym domu jest przyjemnie i cieplutko. Ogrzewanie działa bez żadnego wysiłku i pobiera mało prądu. Świetne porównanie. I to dlatego te pompy montuje się pod podłogówkę.
No dobrze, przejdźmy do tego, co zawsze najbardziej ciekawi na etapie budowy, czyli do budżetu. Pieniądze. Kto i ile tak naprawdę dopłaca do tej inwestycji?
Tutaj zasady gry są bardzo klarowne. Generalnie system przewiduje zwrot do 30% poniesionych kosztów kwalifikowanych.
Znowu te koszty kwalifikowane, czyli nie paragon za wiertarkę, tylko konkrety.
Tak jest. Koszty kwalifikowane to tylko to, co program uznaje za niezbędne dla inwestycji. Sama pompa, bufor ciepła, potrzebne zawory i oczywiście koszty fachowej robocizny. Od tej zebranej sumy odzyskujesz 30%.
Ale widziałam w notatkach coś fenomenalnego. Opcje dla większych rodzin. Jak to wygląda w praktyce?
O tak, to jest rewelacyjny bonus w tym programie. Jeśli jako inwestor jesteś posiadaczem karty dużej rodziny, ten limit 30% nagle wędruje do góry.
O ile?
Aż do 45% zwrotu kosztów kwalifikowanych. Przy dzisiejszych cenach urządzeń to jest potężna ulga finansowa dla domowego budżetu. Zamiast 1 trzeciej odzyskujesz prawie połowę zainwestowanych pieniędzy.
Wow, to brzmi super, tylko podejrzewam, że wprowadzono tu jakieś twarde limity kwotowe, żeby ktoś nie kupił instalacji za pół miliona i nie zażądał 100 tysięcy zwrotu.
Oczywiście. System ma tzw. sufity finansowe podzielone na kategorie pomp. Jeśli decydujesz się na pompę gruntową, możesz otrzymać najwyższe dofinansowanie do 21 tysięcy złotych.
Zgaduję, że to przez te szalone koszty kopania w ziemi. Odwierty geologiczne robią swoje.
Dokładnie z tego powodu prace ziemne potrafią potroić koszty inwestycji. Z kolei w przypadku tych znacznie łatwiejszych w montażu pomp powietrznych ten górny limit wsparcia wynosi maksymalnie 7 tysięcy złotych. Ale jest jedno bardzo ważne zastrzeżenie co do mechanizmu tych wypłat.
Mów, mów.
To jest refundacja.
Czyli najpierw wyciągam pieniądze ze swojej własnej kieszeni, tak?
Niestety tak. Musisz mieć pełną zdolność sfinansowania prac. Płacisz za sprzęt, płacisz monterom, urządzenie zaczyna działać, następnie bierzesz faktury i na ich podstawie wnosisz do urzędu o przelew zwrotny na konto.
Czyli klasyka polskiej biurokracji, bez zamrożenia własnej gotówki ani rusz. Ale przejdźmy teraz z samego sprzętu na budynek, w którym będzie to pracować. Tu znów pojawia się pewna ciekawa analogia. Możesz kupić najdroższą herbatę świata, ale jak nalejesz ją do dziurawego papierowego kubka, to zaraz będzie zimna.
Wypiej bym tego nie ujął. W nieocieplonym budynku pompa ciepła jest po prostu bezradna.
Dokładnie. I dlatego urząd ma swój kolejny wymóg z dziwnym skrótem. Wskaźnik EP. Co to za potwór?
Wskaźnik zapotrzebowania na nieodnawialną energię pierwotną, podawany w kilowatogodzinach na metr kwadratowy. I to jest miejsce, gdzie trzeba mocno zmienić myślenie o prądzie. Bo nie chodzi tu tylko o to, co nabiło Ci na liczniku na ścianie.
A o co?
To jest ukryty koszt ekologiczny Twojego domu. Pomyśl o tym, ile elektrownia oddalana o 100 kilometrów musiała spalić węgla i ile energii zniknęło na transformatorach, zanim prąd w ogóle dotarł do Twojej nowej pompy ciepła.
Czyli de facto oceniamy jak mój dom wpływa na całą sieć energetyczną. Brzmi rozsądnie. Jaki mamy tu limit?
Jeszcze w 2022 roku ten limit wynosił 63 kWh.
A dzisiaj?
Dzisiaj budynek musi spełniać rygorystyczny wymóg maksymalnie 55 kWh na m2 rocznie. Taka wartość zmusza wręcz inwestora do wejścia w tzw. podwyższony standard energetyczny.
Znaczy nie wystarczy po prostu postawić ściany z pustaka i pomalować. Żeby ten wskaźnik się zgadzał, budujemy...
Twierdzę.
Dokładnie. Budujemy po prostu ogromny termos. Gruba, szczelna izolacja, okna z potrójnymi szybami, z ciepłym montażem, wentylacja z odzyskiem ciepła. Jeśli dom będzie termosem, powietrze nie ucieknie, a pompa będzie miała bardzo lekką, tanią pracę.
I takie domy w ogóle nie boją się przerw w dostawach energii na kilka godzin w zimie, bo trzymają temperaturę jak szalone.
Super. No i teraz czas na to, by zmierzyć się z tym jednym twardym warunciem, o którym mówiłam na początku. Zakładamy, że budujemy szczelny termos, stawiamy rewelacyjną pompę. I sobie myślę, kurte, zbliżają się święta, zbuduję taki mały kominek w kącie, tylko na szczapy pachnącego drewna. Raz w tygodniu w zimie go rozpalę.
No i w tym momencie na scenę wchodzi kurtyna prawna programu Moje Ciepło. I jest to kurtyna ze zbrojonego betonu.
Aż tak źle?
Regulamin jest tu absolutnie bezwzględny. W nowym domu, w którym wzięto dotację, nie ma prawa pojawić się żadne i podkreślam żadne źródło ogrzewania na paliwo stałe. Nie mówimy tu tylko o węglu, ale też o drewnie czy pelecie.
Żadnego awaryjnego piecyka, kozy, niczego?
Niczego. Ani na etapie montażu pompy, ani przez całe pięć kolejnych lat. Ten czas to tzw. okres trwałości projektu.
A jak ktoś spróbuje to ominąć?
Skontrolują go. Prawdopodobieństwo kontroli jest bardzo wysokie, a konsekwencje bolesne. Złamanie tego zapisu przez postawienie kominka na drewno może skutkować nakazem zwrotu całej dotacji razem z ustawowymi odsetkami. Dom ma być zupełnie bezdymny.
Orany to się nazywa ostra polityka ekologiczna. Dobrze, zostawmy już kominki w spokoju. Powiedz mi, jak fizycznie zdobyć te pieniądze? Mamy ocieplony dom, wybraną odpowiednią technologię, rezygnujemy z węgla i drewna. Gdzie mam zanieść te wszystkie papiery?
Nigdzie nie musisz ich nieść. System obsługi jest wybitnie nowoczesny i wszystko załatwia się z własnej kanapy. Całość idzie drogą elektroniczną.
Przez jakąś specjalną platformę?
Tak, to się nazywa generator wniosków o dofinansowanie, w skrócie GWD. Z punktu widzenia czasu masz całkiem spory zapas. Nabór wystartował w 2022 roku i działa bez żadnych przerw. Teoretycznie potrwa aż do 31 grudnia 2026 roku.
Zaraz, uderza mnie słowo teoretycznie.
Zgadza się.
Mają 600 milionów. Jeśli nagle pół Polski rzuci się na budowę i po dotację z powodu cen gazu czy Węgra... Właśnie.
Jeżeli ten potężny budżet stopnieje do zera, nabór zostanie po prostu zamknięty z dnia na dzień i fundusze przepadną. Kto pierwszy, ten lepszy.
To trzeba się spieszyć. Ale zastanawiam się nad jeszcze jedną rzeczą. Taką bardzo sprytną. Mamy coś takiego jak ulga termomodernizacyjna.
No tak.
Więc załóżmy, że kupuję tą pompę, urząd oddaje mi 15 tysięcy z programu Moje Ciepło na moje konto bankowe, biorę tą samą fakturę, wrzucam ją mojemu księgowemu i mówię proszę odliczyć całą tą kwotę z podatku od moich dochodów w PIT. I jestem podwójnie wygrana. Da się tak obejść system?
Zdecydowanie odradzam takie manewry przed Urzędem Skarbowym, ale sama koncepcja łączenia tych dwóch instrumentów dotacji i ulgi jest absolutnie dozwolona.
O, czyli coś z tego da się usztknąć?
Jak najbardziej. Haczyk polega jednak na pewnej księgowej uczciwości. Tę kwotę, którą fizycznie zamierzasz odliczyć od swojego podatku w PIT, musisz najpierw pomniejszyć o te 15 tysięcy, które już dostałaś na konto z dotacji.
Aha, czyli odliczam tylko i wyłącznie te pieniądze, które realnie wyparowały z mojego portfela po odjęciu dofinansowania państwowego.
Otóż to. W polskim i europejskim prawodawstwie obowiązuje potężna i żelazna zasada uników podwójnego finansowania. Nie wolno ci wziąć dwóch różnych dofinansowań publicznych dokładnie na tę samą inwestycję na fakturze. To są systemy ze sobą mocno powiązane informatycznie.
Rozumiem. No dobrze, zbliżamy się powoli do końca tej naszej niezwykle obszernej analizy. Program Moje Ciepło to faktycznie bardzo potężny mechanizm finansowy dla każdego, kto buduje z głową i nie boi się pójść o krok do przodu w kwestii braku komina.
Tak jest. I tu w ogóle pozwolę sobie rzuczyć pewną dygresję podsumowującą. Jak tak patrzę z boku na to wszystko, na te wyśrubowane wskaźniki EP, to 55 kWh i to agresywne wycinanie paliw stałych z nowych domów, To zaczynam myśleć, że my tylko przygotowujemy sobie miękkie lądowanie, bo dzisiaj urzędy sypią gotówką z budżetu państwa, żeby nas do tego zachęcić. Zastanów się, czy za kilkanaście lat tego typu pompy ciepła, obowiązkowo sprzężone np. z dachem z fotowoltaiką, nie staną się po prostu żelaznym warunkiem w prawie budowlanym.
O rany.
Że w ogóle nie dostaniesz pozwolenia na budowę, jeśli dom nie będzie po prostu taką samowystarczalną mini elektrownią energetyczną.
Zgadza się.
Przestaną to dotować, a zaczną od nas tego po prostu prawnie wymagać, by każdy z naszych domów stał się taką cichą, odciętą od dostawców zewnętrznych wyspą ciepła. To by całkowicie zrewolucjonizowało osiedle jednorodzinne.
To jest niezwykle intrygująca i mocna wizja przyszłości do rozważania na etapie pierwszych szkiców u architekta. Jeśli potrzebujesz pomocy w temacie dotacji z programu Moje Ciepło dla nowych domów jednorodzinnych, to zapraszamy do kontaktu na tokanenergy.pl. Oferujemy szeroki zakres specjalistycznej wiedzy oraz bezpłatne audyty. Dziękujemy za uwagę. To był Eko Podcast od Tokan Energy. Do usłyszenia.