Wszystkie odcinki
Odcinek 5· 30:41
Ciepłe Mieszkanie: dotacja na wymianę ogrzewania w bloku — kto i ile
Odcinek 5 Eco Podcastu od Tokan Energy. Wyjaśniamy program Ciepłe Mieszkanie — dotację dla mieszkańców budynków wielorodzinnych na wymianę starego pieca na czyste ogrzewanie. Kto może skorzystać, jakie są progi dochodowe i kwoty (do 30%, 60% i 90% kosztów, więcej w najbardziej zanieczyszczonych gminach), jakie warunki oraz dlaczego to gmina prowadzi nabór. Odcinek powiązany z naszym przewodnikiem na blogu.
Przeczytaj powiązany artykuł →0:0030:41
Transkrypcja
Witamy w piątym odcinku ekopodcastu od Tokan Energy. Dzisiaj przybliżymy Wam temat dotacji z programu ciepłe mieszkanie. Zanim jednak w ogóle przejdziemy do szczegółów wyobrażmy sobie taką bardzo znajomą sytuację.
Zgadza się. Każdy chyba to zna.
No właśnie. Jest mroźny, powiedzmy styczniowy poranek. Wychodzi się na klatkę schodową stuletniej, pięknej kamienicy w centrum miasta. Albo takiego starszego bloku.
Jasne.
I co? I od razu uderza w nas ten taki charakterystyczny, ostry zapach dymu węglowego. Wszyscy wiemy, że trzeba z tym w końcu skończyć, prawda? Że jakość tego naszego powietrza musi się poprawić.
Dokładnie tak, no nie ma innej drogi.
Problem polega na tym, że jak tylko w mediach mówi się o tych, wiesz, wielkich, zielonych rewolucjach, no i o dotacjach na wymianę pieców, to zazwyczaj mówi się o właścicielach domów jednorodzinnych.
O tak, to jest bardzo częsty zarzut.
A co z mieszkańcami powiedzmy drugiego piętra w kamienicy. Dlatego dzisiaj mamy tu bardzo konkretną misję. Bierzemy na warsztat ten potężny plik urzędowych dokumentów, regulaminów i tabel. I tłumaczymy to po prostu na taki zwykły ludzki język.
Zdecydowanie, to jest niezwykle potrzebna analiza dzisiaj. Bo wiesz, dokumentacja potrafi ludzi skutecznie zniechęcić.
O tak, papierologia potrafi przerażać.
No właśnie, a tu mówimy o temacie zbyt ważnym, żeby z niego rezygnować tylko dlatego, że ten język urzędowy wydaje się na pierwszy rzut oka barierą nie do przejścia.
Dokładnie.
Więc bardzo się cieszę, że rozłożymy to dzisiaj na czynniki pierwsze.
Okej, no to zacznijmy od samych fundamentów w takim razie, bo często słyszy się o programie Czyste Powietrze, prawda?
Jasne, to taki sztandarowy program, stał się
już wręcz synonimem walki ze smogiem w ogóle. To jest fantastyczna inicjatywa, ale ma jeden absolutnie kluczowy haczyk. Jest przeznaczona po prostu dla kogoś, kto ma własny dom z ogródkiem.
To prawda. Ziemia i budynek na własność.
Dla osoby z mieszkania w wielorodzinnym budynku ten program jest zwyczajnie zamknięty. Więc rozumiem, że bohater naszej dzisiejszej rozmowy to jest właśnie odpowiedź na ten problem.
Dokładnie tak. I to jest kluczowe rozróżnienie. I warto o tym cały czas głośno mówić. Bo przez bardzo długi czas mieszkańcy kamienic, czy takich starszych bloków z wielkiej płyty, mogli się słusznie czuć pominięci w tej całej transformacji.
No bo słyszeli, że sąsiad z domkiem dostał kasę, a oni nic.
Otóż to. I tu właśnie na scenę wchodzi program Ciepłe Mieszkanie. Został on stworzony stricte dla mieszkańców budynków wielorodzinnych.
Okej, czyli bloki i kamienice.
Tak, dokładnie. Cel jest tu bardzo jasny. Poprawa jakości powietrza poprzez likwidację tych starych pieców na paliwo stałe. Ale uwaga, bezpośrednio w poszczególnych lokalach mieszkalnych.
To jest bardzo ważne. Zatem w końcu mamy jakieś realne rozwiązanie dla mieszkańców miast i mniejszych miasteczek, którzy po prostu utknęli z tymi starymi piecami kaflowymi na węgiel.
Zgadza się.
No to pytanie brzmi tak. Kto dokładnie może taki wniosek złożyć? Bo jak czytałem materiały do tej naszej dzisiejszej analizy, to natknąłem się na sformułowanie, że wsparcie jest dla, uwaga cytuję, osób fizycznych posiadających tytuł prawny do lokalu.
Klasyczny język urzędowy, tak.
Zatrzymajmy się tu na chwilę. Przetłumaczmy to. Chodzi po prostu o kogoś, kto jest właścicielem takiego mieszkania. Albo ma to współdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Dobrze myślę?
Tak, to jest takie najprostsze i najczęstsze tłumaczenie. Obejmuje to pełną własność, tak jak powiedziałeś, ale też ograniczone prawo rzeczowe.
Jasne.
Jednak to, co w tych dokumentach jest absolutnie fascynujące i co stanowi taki ogromny wyłom w myśleniu o dotacjach, to fakt, że w programie mogą wziąć udział również najemcy lokali z zasobu gminy.
Zaraz zatrzymajmy się przy tym, bo to brzmi trochę nieprawdopodobnie.
Wiem. Wielu ludzi tak reaguje.
No bo najemca mieszkania komunalnego, czyli osoba, która de facto nie jest przecież właścicielem nieruchomości, może dostać publiczne pieniądze na to, żeby podnieść standard bądź co bądź nie swojego mieszkania.
Zgadza się. To jest, to jest jeden z najbardziej przełomowych punktów całego tego programu.
Niesamowite.
Zgodzenie tej inwestycji.
No to ma sens, bo gmina jest właścicielem.
Dokładnie, a po drugie budynek nie może w stu procentach należeć do gminy. To musi być tak zwana wspólnota mieszkaniowa z udziałem gminy.
Aha, czyli miasto ma na przykład dwa mieszkania, a reszta jest wykupiona przez prywaciarzy.
O właśnie tak. I dlaczego to w ogóle tak działa? Ponieważ twórcy programu zrozumieli w końcu, że to właśnie w tych starych zasobach komunalnych problem ubóstwa energetycznego i powiedzmy sobie szczerze, najgorszej jakości pieców, no jest najbardziej palący.
No to prawda. Tam się pali czym popadnie często.
Dokładnie. Więc jeśli państwo chce realnie walczyć ze smogiem, to musi dać narzędzia finansowe też właśnie najemcom.
Jasne. To ma ogromny sens.
Mhm. I dodam jeszcze, że oprócz osób fizycznych i najemców, program obejmuje też takie małe wspólnoty mieszkaniowe, czyli powiedzmy od trzech do siedmiu lokali. Ale do tego wątku dojdziemy pewnie za chwilę.
Tak, tak. To świetny punkt. Zaraz do niego wrócimy. Bo na razie powiem Ci, że to jest potężny sygnał dla wielu osób. Takich, które myślały, że skoro wynajmują od miasta, to po prostu są zablokowane.
Zgadza się.
Dobra, to przejdźmy teraz do tego, co zawsze budzi absolutnie największe emocje w każdej rozmowie.
Pieniądze.
Dokładnie, porozmawiajmy o kasie. Bo pozbycie się węglowego pieca z drugiego piętra to jedno, ale rzeczywistość jest taka, że barierą są gigantyczne koszty. Jak ten program, powiedzmy, dopasowuje się do portfela zwykłego Kowalskiego?
Mhm, bo zakładam w ciemno, że nie ma kto zasady każdemu po równo, nie? Słuszne założenie. System jest zbudowany naprawdę niezwykle logicznie i opiera się na takich trzech progach dochodowych.
Okej, czyli trzy poziomy.
Tak. To taki mechanizm, który ma gwarantować po prostu, że to największe wsparcie trafi tam, gdzie bez dotacji ten remont byłby zwyczajnie niemożliwy.
Brzmi uczciwie. To jak to wygląda od dołu?
Zaczynamy od poziomu tak zwanego podstawowego. Tutaj kwalifikują się osoby, których dochód roczny wynosi do 135 tysięcy złotych. I tu ważna uwaga techniczna, bo o to wiele osób pyta. Weryfikuje się tu wyłącznie dochód samego wnioskodawcy.
Czyli to nie jest tak, że zliczamy pensję żony, męża i jakoś to dzielimy.
Na tym pierwszym poziomie nie. Nie dzielimy tego przez członków rodziny. ale jeśli ten jeden wnioskodawca ma, nie wiem, etat i do tego jeszcze jakąś umowę o dzieło.
To to się sumuje.
Właśnie. Sumuje się, ale ten pojedynczy dochód nie może przekroczyć 135 tysięcy rocznie.
Okej, no to szybka kalkulacja w głowie. 135 tysięcy rocznie to jest tak, trochę ponad 11 tysięcy złotych miesięcznie.
Dokładnie.
To całkiem solidny próg. Łapie się na to naprawdę szeroka grupa ludzi. Na jaką kwotę dotacji można w ogóle liczyć na tym podstawowym poziomie?
Na poziomie podstawowym można odzyskać do 30% poniesionych kosztów i ta kwota maksymalna to jest 16,5 tysiąca złotych na jeden lokal.
16,5 tysiąca, jasne, rozumiem. Ale wiesz, co w sytuacji jak mamy do czynienia z kimś, kto jednak zarabia znacznie, znacznie mniej?
No właśnie.
No weźmy na warsztat taką sytuację z życia. Samotny emeryt w kamienicy, który żyje ze skromnej emerytury. Dla niego te 30% to tak naprawdę żadna pomoc, bo przecież on nie ma w skarpecie reszty pieniędzy, żeby w ogóle zacząć inwestycje. Prawda?
Masz pełną rację i dokładnie dla takich sytuacji przewidziano drugi poziom. Ten poziom nazywa się podwyższonym. I tutaj ten sposób wyliczania nam się diametralnie zmienia. Bo już nie patrzymy na roczny dochód jednej osoby, ale bierzemy pod uwagę przeciętny miesięczny dochód na każdego członka rodziny w domu.
Czyli tu już dzielimy na osoby.
Tak, w gospodarstwie wieloosobowym ten limit wynosi 1894 zł na osobę. Z kolei jeśli ktoś mieszka sam, to ten limit jest wyższy i wynosi równe 2651 zł.
To jest bardzo ciekawe w sumie. Zawsze się zastanawiałem, analizując takie programy, dlaczego one dają wyższe limity dla osób samotnych.
Bo to po prostu fizycznie drożej wychodzi.
No właśnie, jak się nad tym głębiej zastanowić, to ma sens, bo te koszty stałe, wiesz, czynsz, światło, no i to nieszczęsne ogrzewanie, one się nie dzielą na pół, jak żyjesz sam. Ekonomiści chyba mówią na to korzyści skali.
Dokładnie, tak to działa.
To powiedz, jak mocno rośnie ta dotacja, jeśli ktoś łapie się na ten podwyższony poziom?
Rośnie naprawdę odczuwalnie, bo wsparcie skacze nam z 30% aż do 60% kosztów.
Ładnie.
A kwota maksymalna podnosi się do 27,5 tysiąca złotych. No a to już powiedzmy sobie szczerze pokrywa zdecydowaną większość wydatków na piec czy pompę.
Zdecydowanie 27 to już konkretny budżet na remont. Robi się coraz ciekawiej. A z tego co mówiłaś przed nami jest jeszcze trzeci wariant.
Tak, trzeci i najwyższy poziom wsparcia, on jest skierowany do osób, które są w najtrudniejszej sytuacji materialnej.
Jasne.
Tutaj progi miesięczne to jest do 1090 zł na osobę w rodzinie albo do 1526 zł dla kogoś, kto mieszka sam.
Niskie progi, bardzo niskie.
Niskie, ale co bardzo istotne, na ten najwyższy poziom łapią się automatycznie też osoby, które mają prawo do pewnych konkretnych zasiłków.
O proszę.
Na przykład zasiłku stałego, okresowego, rodzinnego czy jakiegoś opiekuńczego.
To świetne rozwiązanie, bez dodatkowego liczenia.
Tak. I w tym wariancie, uwaga, dotacja pokrywa aż do 90% kosztów. A ta maksymalna kwota potrafi dobić do imponujących 41 tysięcy złotych.
Czekaj 90% no to to jest przecież prawie w całości opłacona inwestycja. Potężne wsparcie.
Oj tak.
A słuchaj, to chyba nie koniec dobrych wiadomości, prawda? Bo jak tak przeglądałem materiały źrądłowe do dzisiejszej rozmowy, natknąłem się na taki jeden dziwny mechanizm. Ja to sobie w głowie roboczo nazwałem takim smokbonusem.
Ha, dobra nazwa.
Prawda? Z danych wynika coś takiego. Jeśli ten budynek znajduje się w jednej z najbardziej zanieczyszczonych gmin w całej Polsce, to system dosłownie dorzuca tam jeszcze więcej kasy. I te procenty, i te kwoty idą jeszcze w górę. Dobrze to w ogóle zrozumiałem?
Zrozumiałeś perfekcyjnie. To jest bardzo świadomy zabieg ze strony decydentów, bo istnieje taka oficjalna, ministerialna lista tych najbardziej zanieczyszczonych gmin w naszym kraju.
Ci największy truciciele.
Tak. I jeśli twój budynek leży na terenie właśnie takiej gminy, to te zasady gry robią się po prostu jeszcze lepsze.
Jak to wygląda w liczbach?
Na tym pierwszym podstawowym poziomie dotacja z 30 rośnie do 35% i maksymalnie dostajemy 19 tysięcy złotych. Na podwyższonym skacze do 65% i kwota to 29,5 tysiąca.
No proszę, znowu w górę.
A z kolei na tym najwyższym można odzyskać, uwaga, aż 95% kosztów. Z potężną pulą dotacji sięgającą 43 tysięcy 900 zł.
Słuchajcie Państwo, 95%, 43 tysiące to jest moim zdaniem doskonały przykład tego, dlaczego w ogóle warto zgłębiać te zasady, a nie tylko scrollować na główki w sieci.
Zgadzam się w stu procentach.
Bo logiką to jest po prostu genialne. Zamiast tak wiesz rozrzucać pieniądze porówno po całym kraju, państwo zachowuje się tutaj jak taki trochę strażak. celuje ten gruby wąż z wodą, czy w tym wypadku z pieniędzmi, tam gdzie ten smogowy pożar jest zwyczajnie największy.
Bardzo trafne porównanie.
Dobrze, to zostawmy na chwilę takie pojedyncze mieszkania i spójrzmy na nieco szerszą perspektywę, o której sama wspomniałaś.
O wspólnoty, tak.
Dokładnie. Te małe wspólnoty mieszkaniowe, od trzech do siedmiu lokali. Tylko teraz bądźmy tu ze sobą brutalnie szczerzy. Zorganizowanie takiego zebrania wspólnoty i dogadanie się z kilkoma sąsiadami, wiesz, choćby o kolor farby na klatce, to bywa przecież koszmar.
Oj, bywa, bywa. Często wręcz niemożliwe.
no to dlaczego w ogóle tacy sąsiedzi mieliby się porywać na gigantyczną wspólną inwestycję w ogrzewanie? Jaka to marchewka na nich tam czeka w urzędzie?
Powiem tak, ta marchewka jest wyjątkowo dorodna. I masz rację, ten czynnik ludzki przy wspólnotach to jest największe wyzwanie. Ale te zachęty finansowe skonstruowano tak, żeby jednak zrekompensować te nerwy na zebraniach.
Okej, czyli opłaca się.
Opłaca się. Taka mała wspólnota jako całość może dostać do 60% zwrotu kosztów inwestycji. I podkreślam, że tu mówimy o, wiesz, całym budynku, więc te kwoty są w ogóle w innej galaktyce.
Rozbijmy to sobie w takim razie na konkrety. Jakie mają opcje? Co wspólnota może z tymi pieniędzmi realnie zrobić?
Są tak naprawdę trzy główne ścieżki. Pierwsza to jak wspólnota na przykład ma już jakieś ekologiczne to ogrzewanie, ale ten budynek to jest, wiesz, stary mur, świeci w nocy na tych kamerach termowizyjnych na czerwono i traci ciepło na potęgę. Wtedy mogą zawnioskować o do 150 tysięcy złotych na samo to ocieplenie, termomodernizację. Ściany, wymiany starych okien, czy tam drzwi na klatkach.
Dobra, no to jest już potężny zastrzyk kasy na elewację. A co z sytuacją, która pewnie dla środowiska jest najbardziej optymalna? Wyobraźmy sobie, że sąsiedzi w końcu się dogadali, wrzucają te wszystkie nieszczęsne kopciuchy z każdego z mieszkań i chcą wstawić jedno wielkie źródło ciepła do piwnicy. Taką wspólną kotłownię z prawdziwego zdarzenia.
I tu zaczyna się prawdziwa gra w takim scenariuszu. Kwota tego maksymalnego dofinansowania rośnie aż do 350 tysięcy złotych.
350 tysięcy.
Tak. A to nie wszystko, jeśli wspólnota pójdzie jeszcze krok dalej i do tego pieca, czy węzła, no i ocieplenia budynku dorzuci jeszcze fotowoltaikę na dach.
Żeby zasilić te na przykład klatki schodowe?
Dokładnie. Żeby te części wspólne miały darmowy prąd, to wtedy ten limit znowu rośnie. I to do 360 tysięcy.
Wow.
A jak zamontują do tego takie specjalne, wysoce efektywne pompy ciepła, to mogą dostać nawet 375 tysięcy złotych. To powiedzmy sobie szczerze, pozwala z małej kamienicy zrobić w pełni nowoczesny budynek.
Słuchaj, dobrze, to ja muszę o to zapytać. Wyjaśnijmy jedną rzecz, bo wiadomo, cyferki fajnie brzmią.
No tak.
Ale warto zrozumieć, o co w tym chodzi. Dlaczego państwu tak bardzo zależy na tym wspólnym, centralnym źródle ciepła, że sypią na to prawie 400 tysięcy złotych? Nie byłoby prościej, żeby każdy tam dostał kasę i sobie, nie wiem, zawiesił własną małą pompę na balkonie?
Nie, absolutnie. To jest kwestia takich podstawowych praw fizyki i w ogóle sprawności energetycznej. Wyobraź to sobie na przykładzie po prostu gotowania wody.
Zamieniam się w słuch.
zawsze będzie efektywniej zagotować jeden wielki kocioł zupy, niż, wiesz, pięć małych garnuszków na osobnych małych palnikach, prawda?
No tak, jasne, logiczne.
Jedno takie potężne, dobrze dobrane i do tego zautomatyzowane urządzenie w piwnicy, ono rozsyła ciepło do wszystkich pionów, pracuje niesamowicie stabilnie. Poza tym, to od razu usuwa nam z głowy problem tych starych, rozsypujących się kominów w kamienicach.
O, racja. Kominy to jest zawsze udręte.
Właśnie. No i zostaje kwestia serwisu. Dużo tani i prościej zamówić fachowca, żeby zrobił przegląd jednej dużej maszynowni na dole, niż żeby chodził i dłuło przy siedmiu małych pompkach w różnych mieszkaniach, z których połowa sąsiadów go akurat nie wpuści, bo ich nie ma.
No tak. I to jest ten moment w rozmowie, w którym wszystko układa się w taką bardzo sensowną całość. Bo brzmi to świetnie, kasa leży na stole, widać w tym jasny cel.
Ale...
Ale no właśnie. Wiadomo, nie ma tu róży bez kolców. To jest dotacja, prawda? A każda dotacja ze środków publicznych ma jakieś swoje żelazne zasady.
Oczywiście.
No to trochę ostudźmy te emocje i poszukajmy haczyków. Co tu jest takim absolutnie największym wymogiem? Rozumiem, że to nie jest jakaś zapomoga na nowe gadżety w salonie, tylko brutalny program eliminacji trucicieli. Używając takiej prostej analogii. Jeśli nie pójdę na złom i nie przyniosę kwitu, że ten mój stary pies przestał istnieć, to nie ma opcji na dotację.
Lepiej chyba byś tego nie ujął. To jest serce tego programu. Najważniejsza absolutna reguła. Stary piec węglowy, tak zwany na paliwo stałe, musi zostać trwale zlikwidowany. I to koniec kropka.
Czyli to moje słowo honoru nie wystarczy?
Zdecydowanie nie. Nie możesz sobie pójść do urzędu i powiedzieć obiecuję, że już w nim nie napalę, słowo daję, on tu tylko stoi jako szafka.
Jasne.
Wymagany jest imienny papier, dokument ze złomowania, oficjalna taka karta przekazania odpadu. Tylko taki twardy dowód na zniszczenie otwiera ci drogę do wypłaty tych pieniędzy.
Bardzo rygorystycznie powiem szczerze. Ale z drugiej strony, no bardzo uczciwie.
Dokładnie.
Mam jednak tu taką zagwozdkę życiową. Bo w tych starych, pięknych, przedwojennych kamienicach, tam często w rogu pokoju stoją przepiękne piece kaflowe. Takie wielkie, zdobione, pamiętające poprzednie stulecia wręcz. Czasem jakieś rzeźbione kominki. I co? W imię ekologii ktoś musi przyjść z młotkiem, rozbić to w drobny mak i wywieźć na gruz w wiadrach.
O rany, nie. To byłaby jakaś architektoniczna zbrodnia. Nikt tego nie wymaga.
Uff, całe szczęście.
Twórcy programu na szczęście to przewidzieli. Taki zabytkowy piec kaflowy, czy ten kominek w salonie. On oczywiście może tam sobie zostać.
Okej, jako taka ozdoba.
Tak, element dekoracyjny, ale jest tutaj jeden bardzo twardy warunek. On musi zostać trwale, fizycznie odcięty od przewodu kominowego.
Odłączony na amen.
Na amen. I znowu nie na piękne oczy. Trzeba wezwać mistrza kominiarskiego. On to sprawdza i wystawia oficjalny protokół z podpisem, jak kominiarz daje na piśmie, że w tym piecu nie da się już rozpalić bez spalenia połowy mieszkania czy zaczadzenia.
To urząd uznaje to za załatwione.
Dokładnie. Urząd przyjmuje, że piec jest likwidowany, zabytek stoi, a dym znika.
To jest świetny kompromis, naprawdę mądre rozwiązanie. A powiedz mi, co w sytuacji jak ja mieszkam w takiej kamienicy, a dosłownie metr pod oknem na mojej ulicy, idzie taka potężna rura z miejskim ciepłem. Z elektrociepłowni.
To jest kolejny bardzo ważny haczyk, bo jeśli ten twój budynek ma fizyczną możliwość wpięcia się w miejską sieć ciepłowniczą, albo co gorsza już do niej jest podłączone, a ty masz po prostu odłączony kaloryfer i palisz węglem.
To co wtedy?
to wtedy zapomnij o dotacji na indywidualne urządzenie u ciebie w salonie. Program ci na to nie da.
Dlaczego?
Dotacja nie będzie płacić za to, żebyśmy tworzyli takie małe wyspy z piecykami czy pompami, tam gdzie po prostu całą ulicę można bez problemu podpiąć pod czysty węzeł z elektrociepłowni.
Rozumiem. Powracamy znowu do fizyki i efektywności skali, o której już mówiliśmy. Dobrze, mam jeszcze jedno pytanie, takie z kategorii bardzo współczesnej.
Zamieniam się w słuch.
Dzisiaj to jest bardzo popularne. Masa ludzi pracuje z domu, zakładają firmy informatyczne, jakieś tam małe biura rachunkowe i mają to zarejestrowane w jednym z pokoi. Co z taką działalnością gospodarczą? Czy to nas automatycznie dyskwalifikuje z programu ciepłe mieszkanie?
To jest super ważne pytanie. Otóż przepisy są tutaj w 100% precyzyjne. Wprowadzają taki sztywny próg 30% powierzchni.
30% ok. Tak.
Więc jeśli ta twoja działalność zajmuje powiedzmy więcej niż 30% całego metrażu tego mieszkania, no to niestety wniosek zostaje odrzucony w całości.
Bez odwołania?
Bez. Bo musisz pamiętać, że to jest program socjalno-mieszkaniowy. To nie jest wspieranie infrastruktury dla biznesu.
Logiczne. Ale co, jak ja mam tylko takie malutkie biurko w kącie sypialni na laptopa,
No właśnie, jak ta firma, to biurko i zajmuje ci to załóżmy 15% całego mieszkania, to dotację dostaniesz.
Super.
Tylko z małym ale. Ta kwota do wypłaty zostanie ci po prostu proporcjonalnie pomniejszona o te właśnie 15%, no bo ten procent służy zarabianiu pieniędzy, a nie mieszkaniu.
Bardzo sprawiedliwe podejście, wspieramy obywateli, a nie korporacje, prawda?
Dokładnie tak to ma działać.
Znalazłem w tych twoich materiałach jeszcze jedno sformułowanie. Czasem brzmi to trochę groźnie. Pojęcie, trwałość projektu. I tam widnieje pięć lat. Zastanówmy się. Pięć lat to w dzisiejszych czasach jest, no, przepaść. Kawał czasu. Sytuacje życiowe ludziom się tak szybko zmieniają. Biorą śluby, rodzą się dzieci, czasem dostają awans i muszą z dnia na dzień sprzedać mieszkanie, przenieść się gdzieś na drugi koniec kraju.
Życie.
No właśnie, życie. I czy wzięcie tej dotacji sprawia, że ja przez prawie pół dekady staję się więźniem we własnym bloku? Że jak sprzedam, to każą mi oddawać te 30 tysięcy?
Absolutnie nie. Nikt nie robi z siebie zakładnika urzędu. Ten okres trwałości oznacza po prostu tyle, że ten cel samej inwestycji musi przetrwać te pięć lat.
Aha, cel.
Cel od momentu rozliczenia papierów. Czyli nie wolno Ci w tym czasie wziąć i wymontować nowej pompy, żeby ją sprzedać na portalu aukcyjnym. No i co jasne, nie wolno Ci wstawić starego węglowego pieca z powrotem.
No to jest oczywiste.
Ale jeżeli sytuacja zmusi Cię do wyprowadzki, do sprzedaży lokalu, to normalnie umowa to przewiduje.
O, to uspokajające.
Z tym, że jest jeden warunek. Ten obowiązek utrzymania ciepłego źródła przechodzi automatycznie na tego, kto od Ciegie to mieszkanie kupuje.
A z jego perspektywy to pewnie żaden problem, no bo kupił zmodernizowane.
No właśnie, kupuje fajne, wyremontowane mieszkanie i przecież chce z niego korzystać. Ten przepis to po prostu takie zabezpieczenie naszych publicznych pieniędzy przed zwykłymi naciągaczami.
No i bardzo dobrze, uspokoiłaś mnie. Wyłożyliśmy dzisiaj na stół mnóstwo takiej, wiesz, grubej urzędowej wiedzy.
O tak, było tego sporo.
Załóżmy w takim razie, że ktoś tego teraz słucha, rozgląda się po swoim pokoju w kamienicy, widzi ten stary piec kaflowy, przelicza w głowie pensję i mówi, kwalifikuje się. Robimy to, wchodzę w to. Jaki jest fizycznie ten absolutnie pierwszy krok? Wpisuje w wyszukiwarkę jakiś rządowy portal z dotacjami, zakłada konto na profilu zaufanym i klika złóż wniosek.
I tu słuchaj, trzeba od razu z całej siły krzyknąć, absolutnie nie.
O proszę.
Jeśli ktoś szuka w sieci jakiejś centralnej strony do logowania w Warszawie, to jest w ogromnym błędzie.
Czyste powietrze chyba tak działa.
Właśnie, czyste powietrze tak, ale program Ciepłe Mieszkanie ma zupełnie inną architekturę, inną filozofię działania. Tutaj głównym oficjalnym beneficjentem całego tego programu jest po prostu lokalna gmina.
Czyli to nie Warszawa decyduje, tylko urząd mojego własnego miasta lub gminy to jest mój szef w tej sprawie.
Dokładnie tak. Cały schemat wygląda tak, że to te samorządy, urzędy gmin musiały najpierw iść do wojewódzkich funduszy i dla siebie załatwić, wywalczyć taką pulę gotówki.
Jasne.
I dopiero wtedy, kiedy gmina podpisze papier i ma miliony u siebie na koncie, to ten twój prezydent czy wójt ogłosza taki lokalny nabór dla mieszkańców tej konkretnej gminy.
To już rozumiem.
To tamtejsi urzędnicy w twoim ratuszu sprawdzają te wnioski, oni je oceniają, oni z tobą podpisują umowę i na koniec to gmina przelewa te 20 czy 40 tysięcy na twoje konto.
Więc pierwszym krokiem wcale nie jest portal rządowy.
Pierwszym i jedynym krokiem na start jest telefon albo wizyta na stronie internetowej urzędu twojej własnej gminy. Tylko tak dowiesz się, czy i na jakich zasadach przyjmują akurat dokumentu.
To jest bezcenna informacja, oszczędzi naszym słuchaczom mnóstwo frustracji i przeklikiwania złych formularzy w internecie. Ale skoro wywołaliśmy już do tablicy te samorządy, urzędy, gmin, porozmawiajmy o terminach.
Oho, trudny temat.
No nikt przecież nie lubi robić remontu z zegarkiem, który ciągle głośno tyka na duchem, prawda?
Jasne.
Ile tu w ogóle jest czasu na takie podjęcie decyzji, znalezienie fachowca, realizację tego wszystkiego?
I będę brutalnie szczera z tobą i ze słuchaczami. Zegar tu już naprawdę bardzo głośno tyka.
Oj.
Ten program jest oficjalnie rozpisany na lata 2022-2026.
Okej, czyli cztery lata.
Z tym, że uwaga, te okienka naborów dla samych gmin, żeby one mogły zwnioskować o pieniądze z funduszu. One się już dawno zamknęły, zakończyły się w 2022 i do końca 2023 roku gminy już po prostu tę kasę u siebie trzymają.
Czyli kasa w gminach jest.
Ale z perspektywy zwykłego Kowalskiego w mieszkaniu najważniejsza jest inna taka no żelazna data.
Jaka?
Czas na tę fizyczną realizację inwestycji. Zburzenie pieca, wstawienie rur, pomp, opłacenie faktur to mija bezwzględnie 31 grudnia 2025 roku.
31 grudnia 2025. No to tego czasu na prace stricte remontowo-montażowe ubywa nam dosłownie w oczach. Zima idzie, fachowcy są zajęci.
Dokładnie tak.
Ale wspomniałaś na początku tego wywodu, że program jest do 2026. To co się będzie tam wtedy w ogóle działo, skoro piece mają zniknąć do grudnia 2025?
Rok 2026, a tak dokładnie to okienko do 30 czerwca tego roku. Tak. To jest czas przewidziany już wyłącznie dla samej księgowości. To jest po prostu termin dla gmin, żeby one mogły się z wielkim stosem dokumentów ostatecznie rozliczyć z funduszami wojewódzkimi.
Czyli już dla mieszkańca nic.
Nie, w szóstym roku nie zrobisz remontu. Muszę też jasno podkreślić, to samorząd zarządza tym lokalnym budżetem.
Jasne, rozumiem.
Jeżeli u Ciebie w mieście zainteresowanie było ogromne i wyczerpali swoją zakontraktowaną pulę, no to mogą nabór zamknąć wcześniej. Więc absolutnie nikt nie powinien zakładać, że te formularze będą czekać w nieskończoność. Trzeba po prostu działać od razu.
Zbliżamy się już powoli do końca naszej dzisiejszej analizy, ale wiesz, zanim się pożegnamy, mnie samego naszła teraz taka jedna, no, bardzo niepokojąca refleksja.
Co masz na myśli?
Zastanówmy się przez chwilę wspólnie nad tym, co przed chwilą tu padło. Mamy tę twardą datę, koniec 2025 roku. Co się tak naprawdę stanie z tym polskim rynkiem nieruchowości po tym, jak ten szeroki, rwący wręcz strumień publicznych dotacji po prostu wyschnie na wiór.
O, to jest bardzo dobre pytanie.
Prawda. Wyobraźmy sobie takie mieszkania w starszych blokach czy urokliwych kamienicach, których właściciele tak po prostu z czystego lenistwa przegapią sprawę. Albo boją się urzędów i tej papierologii.
Wielu się boi.
No tak. Przegapią ten zastrzyk gotówki i zostaną zimą ze starym, dymiącym kopciuchem. A żyjemy po pierwsze w dobie gigantycznie rosnących cen za uprawnienia do emisji CO2.
Węgiel będzie coraz droższy.
Po drugie, te wszystkie rygorystyczne uchwały antysmogowe stają się wręcz prawem w wielu miejscach.
Zgadza się.
A najemcy są dzisiaj bardzo świadomi, ile prądu i węgla idzie w rachunki. no to takie nieodnowione mieszkania mogą się zaraz stać taką prawdziwą, potężną pułapką finansową.
Będą po prostu generować same straty.
Właśnie. Będziemy mieli sytuację, gdzie bez bardzo kosztownej wymiany ogrzewania, i to za 100% własnej kasy, taki stary lokal będzie po prostu niemożliwy ani do sprzedania, ani do sensownego wynajęcia. Tak to widzę.
No właśnie. I dlatego właśnie warto sobie uświadomić jedno, ten moment teraz, dzisiaj, póki ta kasa jest zabezpieczona na kontach gmin, jest po prostu najlepszy, żeby się ruszyć z kanapy.
Nic dodać, nic ująć.
Trzeba pukać do drzwi lokalnego urzędu, póki ta w sumie dość kosztowna gra w modernizację, toczy się jednak w dużej mierze za pieniądze pochodzące z zewnątrz.
Zdecydowanie. Trzeba z tego po prostu mągrze skorzystać. Jeśli potrzebujesz pomocy w temacie dotacji z programu Ciepłe Mieszkanie, to zapraszamy do kontaktu na tokanenergy.pl. Oferujemy szeroki zakres specjalistycznej wiedzy oraz bezpłatne audyty. Dziękujemy za uwagę. To był Eko Podcast od Tokan Energy. Do usłyszenia.